wyprawa zycia (rozdzial 5)

13.1K 299 424
                                    

Minął ten pieprzony tydzień. Minęło to jak jeden dzień

Jutro wyjeżdżamy na 2 tygodnie do Egiptu

mhm

Moi rodzice już się spakowali i ogólnie oni bardzo cieszą się z tych wakacji.

Tez bym się cieszyła gdyby nie to ze wiem jak to się skończy

Leon i ja to nie jest najlepsze połączenie

JESZCZE 2 TYGODNIE

zajebcie mnie pls

muszę się spakować. Nie mam siły nawet tego zrobić. Te wakacje odrzucają

niby fajnie tak w środku roku szkolnego wyjechać ale jednak NIE Z NIM

ogółem, nasi rodzice mieli przyjść w poniedziałek do szkoły ale ja nie powiedziałam swoim rodzicom o tym i rodzice Leona również się nie zjawili.

Pani Weder była zła i umówiła nas na kolejny termin który wypada za 2 dni, ale cóż. Zupełnym przypadkiem znów się nie zjawią bo jedziemy ja zajebiste wakacje

to będą najgorsze wakacje mojego życia

kocham swoje nastawienie do tego

podniosłam swoją walizkę którą wcześniej wywalilam na podłogę

spakowalam tam kilka ciuchów i mam dość już

nie chce mi się nawet pakować

rzuciłam się na łóżko obok sterty ciuchów która czeka na spakowanie

-czemu kurwa ja - powiedziałam sama do siebie

dlaczego ja muszę być ukarana przez los takim zjebem.

Ja nie chce z nim jechać na te wakacjeeee

czemu nie mogę zostać? Moi rodzice się cieszą wiec niech jadą w 5

a ja zostanę.

Dlaczego to takie proste nie może być

nie chce jechać

jeszcze będzie trzeba dojechać na lotnisko a później wysiedzieć w samolocie z tym debilem

ja nie wytrzymam tam

Diana mówiła ze wszystko będzie git

cos mi się nie wydaje

jej łatwo mówić bo nie zna Leona od urodzenia

ja musiałam męczyć się z tym pedałem od urodzenia

Wstałam i po raz kolejny próbuje się spakować

wzięłam moją kosmetyczkę i wrzuciłam ją do walizki.

wszystko idzie pięknie poza tym ze będę musiała z tym debilem wytrzymać

-mamooo - wołam

moja mama kilkanaście sekund później pojawia się w drzwiach

-no co jest? - pyta - spakowana jesteś już?

-no co ty - parskam śmiechem - pomóż mi bo to się nie mieści - robię minę wkurzonego dziecka

moja mama wybuchła śmiechem

-boże jakbym siebie i Nathaniela widziała w młodości - powiedziała zabierając się za pakowanie moich rzeczy

-taa? - pytam zaciekawiona - a co takiego robiliście w młodości?

-nic takiego kochanie - uśmiechnęła się zalotnie - podaj to - wskazała na moje ciuchy

posłusznie podałam jej kilka par koszulek złożonych w stos

kto wie co będzie jutroOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz