7.

4.3K 151 39
                                        

Co robię nie tak?

To pytanie zadaje sobie od ponad godziny. Nie wiem w sumie czemu tak mi na tym zależy, ale jednak. Blake od zawsze miał specjalne miejsce w moim sercu, ponieważ był moim pierwszym przyjacielem. Raz jest chamski, a raz miły. Dosłownie wyrzucił mnie ze swojego domu. Nie wiem co złego zrobiłam, ale nie zamierzam go o to pytać. Jego zachowanie coraz bardziej mnie zniechęca żeby próbować go poznać. Zamierzam zacząć zachowywać się tak jak powiedziała mi Camila. Nie będę dla niego miła, bo na to nie zasługuje.

- Wszystko dobrze? - zapytała moja mama zza drzwi.

- Tak - odpowiedziałam, próbując brzmieć normalnie.

- Potrzebuje pomocy w kawiarni - po tych słowach wkroczyła do mojego pokoju. Od razu przetarłam dłońmi swoją twarz żeby lepiej wyglądać.

- Teraz? - zadałam pytanie, a ta pokiwała głową. - No dobra, nie mam dużo nauki.

- Dziękuję, wynagrodzę ci to.

Piętnaście minut później stałam za ladą kawiarni mojej mamy. Dzisiaj wyjątkowo był naprawdę duży ruch, nie wiem czym było to spowodowane. Podniosłam głowę stronę drzwi, ponieważ usłyszałam dzwonek, zawieszony na górze drzwi.

Blake i jego wujek Chad właśnie zmierzali w moją stronę. Ku mojemu zdziwieniu Blake trzymał w ręce wielki bukiet kolorowych goździków.

- Dzień dobry - uśmiechnęłam się do pana Chad'a. Ten uśmiechał się do mnie i kiwnął głowa do Blake'a.

- Proszę, kwiaty dla ciebie od Florence - powiedział, a ja zdumiona uniosłam brwi. Przyjęłam od niego bukiet.

- Przekaż jej, że bardzo dziękuję - uśmiechnęłam się szeroko. Ta mała dziewczynka skradła moje serce w jeden dzień. Spojrzałam na jego wujka, który gromił go wzrokiem. Nie wiem o co im chodzi i nie chce wiedzieć. - Coś dla was?

- Właśnie mam pytanie, czy Blake może tutaj dokończyć ten wasz projekt? Wiem, że macie mało czasu, a u nas narazie nie jest to możliwe - zapytał Chad. Chciałam coś odpowiedzieć, ale nagle koło mnie pojawiła się moja mama.

- Chad! Jak ja cię dawno nie widziałam! - krzyknęła szczęśliwa i przytuliła mężczyznę. Po chwili przeszła na Blake'a, którego ściskała jakby był jej synem - Wydoroślałeś, jesteś przystojny. Bardzo przypominasz Henry'ego - wyznała z bólem, a ja zauważyłam jak Blake zamknął powieki i objął mocniej moją mamę. Nie chciałam przerywać im tej chwili. Odkąd pamiętam, moja mama była drugą mamą Blake'a zawsze mieli bliską relacje.

- Może jakaś kawa? - zapytałam blondyna, a ten uśmiechnął się.

- Pewnie, właściwie umówiłem się z tutaj z Hazel i Alexandrem - odpowiedział.
Przytaknęłam podejrzliwie głową, dlatego mama chciała pomocy.

- Już szykuje nam stolik - moja mama oderwała się od Blake'a. Wy możecie iść do nas do domu. Załatwiłam na dzisiaj jeszcze jedną osobę za ladę, więc możesz już wracać do domu Charlie.

Długo tutaj nie posiedziałam, ale trudno. Moja mama z reguły bywa dość chaotyczna, więc jestem przyzwyczajona do takich akcji. Oczywiście w ważnych sprawach, potrafi zachować zimną krew, ale to w ostateczności.

- Przebiorę się i możemy iść - powiedziałam do Blake'a, a ten przytaknął.

- Będę czekać.

----

- Dobra możesz tutaj wszystko rozkładać, będzie mam wygodnie - stwierdziłam, a Blake zaczął rozkładać rzeczy na stole. Postanowiłam, że będziemy robić projekt w kuchni przy stole, bo jest największy.

A long way to the finish lineOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz