Nie wszystko stracone

7.2K 222 14
                                    

Ten rozdział będzie trochę smutny :(
———————————————————————

Bruno wszedł do mojego pokoju i zamknął za sobą drzwi. Posunęłam się kawałek na łóżku, żeby zrobić mu obok siebie miejsce. On od razu zrozumiał co robię i usiadł po mojej prawej stronie. Dziwnie było z nim tak razem siedzieć ramię w ramię . Nie wiedziałam jak miałabym w ogóle zacząć naszą rozmowę, ale nie musiałam się tym martwić, bo Bruno odezwał się jako pierwszy.

- Po pierwsze Layla chce, żebyś wiedziała, że ja naprawdę się cieszę, że zamieszkałaś z nami, chłopaki również. Jak im przekazałem wiadomość, że się do nas wprowadzisz  to mówili, że nie mogą się doczekać twojego przyjazdu. Wszyscy za tobą tęskniliśmy - powiedział patrząc mi oczy. Starałam się doszukać w nich jakiegoś potwierdzenia, że kłamie, ale nic takiego się nie dopatrzyłam.

- Wiem, że pewnie jest dziwnie i czujesz się na razie nieswojo ale czy tak nie zawsze wyglądają początki ? - zaplótł swoje dłonie razem i oparł je na kolanach - Pomimo naszej rozłąki nadal jesteś dla nas ważna wiesz ? Nie było dnia, żebym się nie zastanawiał co u ciebie słychać, czy wszystko jest u ciebie dobrze. Wiem, że pewnie mój wyjazd z rodzinnego domu cię zranił i nienawidzę siebie za to, ale nie miałem za bardzo wyboru wiesz ? - powiedział smutnym głosem.

- Gdybym naprawdę była dla ciebie taka ważna to nie zostawiłbyś mnie samej na całe 5 lat - odpowiedziałam - A skoro nie było dnia, żebyś nie myślał co u mnie, to czemu nie zadzwoniłeś albo napisałeś co ? - Czułam, że pojawiają mi się łzy w oczach. Chciałabym się dowiedzieć co go zatrzymywało przed zadzwonieniem do mnie, ale czy jestem gotowa, żeby usłyszeć prawdę ?

Bo co jeśli on tak naprawdę przez te 5 lat wcale o mnie nie myślał ?

- Layla zrozum, że nie wszystko było i jest takie łatwe jak uważasz. Naprawdę bolało mnie to, że musiałem cię zostawić i do teraz męczą mnie wyrzuty sumienia, że ani razu nie napisałem i nie zadzwoniłem  - powiedział.

- Naprawdę ciężko przechodziłam tą rozłąkę. Po waszym wyjeździe potrzebowałam was. Potrzebowałam ciebie Bruno. Mama przez rozwód popadła w depresję. Przez kilka miesięcy nie mogła dojść do siebie. Ciągle tylko płakała i siedziała w pokoju. Wiem, że było jej ciężko, ale to ja potrzebowałam wtedy rodzica, nie ona. Byłam ciągle przy niej podczas tej ciężkiej sytuacji, a wiesz kto był przy mnie ? Nikt. - powiedziałam, czując, że  pierwsza łza spłynęła po moim policzku - Ja byłam wtedy tylko dzieckiem, nawet do końca nie rozumiałam czemu to wszystko się dzieje, bo nikt mi nic nie wytłumaczył - Druga łza smutku i żalu zaczęła powoli płynąc z mojego oka. Bruno to zauważył i od razu mnie przytulił.

Tak bardzo mi tego brakowało.

- Przepraszam Layla, że musiałaś przez to wszystko przechodzić sama. Nienawidzę siebie za to, naprawdę. Byłem przekonany, że było u ciebie dobrze, że razem z mamą w końcu odnalazłyście ponownie spokój w  życiu. Gdybym wiedział, że prawda jest inna... -  nie dokończył, bo jego głos się załamał - Jednak dla mnie wyjazd, też nie był łatwy. Tata też przez kilka tygodni był nieobecny. Ciężko było mi zaakceptować fakt, że muszę was opuścić. Chłopaki byli dla mnie wtedy dużym wsparciem i nie wiem czy poradził bym sobie bez nich - powiedział. Odsunęłam się od niego, żeby spojrzeć w jego twarz, a widok jaki zastałam mnie zszokował. Bruno płakał. Widziałam, jak kilka przezroczystych łez spływa po jego policzkach.

- Dlaczego stwierdziłeś dopiero po tylu latach, że znowu wrócisz do mojego życia ? - spytałam. Zadawałam sobie to pytanie od momentu, w którym dowiedziałam się, że to z Brunem zamieszkam po śmierci mamy.

It was always you - Cześć pierwszaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz