Prawda boli najbardziej

7.3K 226 94
                                    

Layla

Nigdy więcej nie pije. To była moja pierwsza myśl, zaraz po przebudzeniu. W momencie gdy otworzyłam oczy, nie potrafiłam przez chwilę ogarnąć co się dzieje. Kilka sekund zajęło mi zrozumienie, że znajdowałam się w swoim pokoju, jednak nie wiedziałam, jakim cudem się tutaj znalazłam. Ostatnie co pamiętałam to picie z Mią, a potem była kompletna pustka. Zaczęłam powoli wygrzebywać się z łóżka, gdy nagle poczułam mocny ból głowy, a zaraz po nim pojawiły się mdłości.

Pobiegłam szybko do łazienki i w ostatniej sekundzie zdążyłam schylić się nad toaletą. Nie miałam pojęcia ile alkoholu wczoraj w siebie wlałam, ale jestem pewna, że zdecydowanie przesadziłam.  Nie chciałam nawet patrzeć na siebie w lustrze. Zapewne wyglądałam jak tysiąc nieszczęść. Mój makijaż musiał być strasznie rozmazany, a już szczególnie po wymiotowaniu. Wstałam na równe nogi i z niechęcią podeszłam do zlewu, spojrzałam w lustro i zamarłam. Na mojej twarzy nie było ani grama makijażu. Nie pamiętałam, żebym go zmywała. Poza tym ja zawsze jak piłam, to nie myślałam o takich rzeczach wieczorami, więc ktoś musiał zrobić to za mnie. Zacisnęłam dłonie na umywalce, przymknęłam powieki i starałam przypomnieć sobie cokolwiek z wczorajszej imprezy. Zaczęłam przypominać sobie jedynie małe fragmenty. Pamiętałam chłopaka z blond włosami, który potem magicznie zniknął, picie alkoholu, tańczenie i dalej nie wiedziałam. Wszystko było rozmazane. Im bardziej próbowałam wytężyć umysł, to tym bardziej ból głowy dawał o sobie znać.

Ogarnięcie się rano zajęło mi ponad półtorej godziny. Poranny prysznic sprawił, że czułam się już znacznie lepiej, jednak nadal potrzebowałam wziąć jakieś leki przeciwbólowe. Nałożyłam nawilżającą maseczkę na twarz i weszłam do garderoby. Tym razem postawiłam na czarne dresy i biały long sleeve. Nie miałam siły myć włosów, więc po prostu założyłam na głowę czarną materiałową opaskę. Wychodziłam z łazienki i nagle przed oczami pojawił mi się obraz, który przedstawiał sytuację z wczoraj. Teraz pamiętam, że tańczyłam z Mią na środku salonu, a potem coś gadałam do chłopaków, tylko nie pamiętałam co dokładnie. Może to któryś z nich zabrał mnie do pokoju ?   Nienawidziłam sytuacji, w których nie pamiętał co dokładnie robiłam. Jest to strasznie okropne uczucie. Nie wiem czy odwaliłam wczoraj tyle, że powinnam się teraz sama, za siebie wstydzić, czy może jednak zachowywałam się w porządku.

Nie chciałam żyć w niepewności, dlatego stwierdziłam, że napiszę do Mii i spytam, co się wczoraj wydarzyło. Mam nadzieję, że ona pamięta wydarzenia z ostatniego wieczoru. I teraz zaczęły się poszukiwania mojego telefonu. W spodenkach go nie miałam, na szafkach nocnych również go nie było. No świetnie. Wzięłam głęboki wdech, żeby się uspokoić, ponieważ nie chciałam się od rana denerwować.

- No gdzie ty do cholery jesteś ? - powiedziałam sama do siebie, nadal szukając telefonu.

- Tutaj - przestraszyłam się, gdy usłyszałam głos Logana. Kiedy on tutaj przyszedł ?

- Widzę, tylko problem w tym, że to nie ciebie szukam - odparłam sucho.

- To czego ? - spytał.

- Mojego telefonu. Skubany ciągle mi gdzieś ucieka - przymknęłam powieki i znowu wzięłam głęboki wdech. Zawsze gdy jest mi potrzebny, to go nie ma.

- Masz - powiedział nagle Logan. Odwróciłam się zdezorientowana w jego stronę, a następnie spojrzałam w miejsce, które wskazywał ręką. Telefon leżał na moim łóżku, pod kocem.

- No przecież tam sprawdzałam i go nie było - powiedziałam z lekkim wyrzutem. Zirytowana podeszłam do Logana, a następnie zgarnęłam swój telefon. Oczywiście, że był padnięty. Podłączyłam go do ładowania, a następnie po prostu rzuciłam się na swoje łóżko. Niedawno wstałam, a już miałam kompletnie dość tego dnia.

It was always you - Cześć pierwszaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz