Nowa gra

6.5K 168 44
                                    

                                    O??????

23.07.2023

Jak co dzień zadzwonił mi budzik równo o 5.00. Nie chciałem wstawać. O wiele bardziej wolałem zostać w łóżku i po prostu nic nie robić. Jednak moje życie mi na to nie pozwalało. Wyszedłem z pod swojej czarnej kołdry. Przeciągnąłem się i w końcu wstałem na proste nogi. Nie był to dla mnie żaden problem. Od kilku lat byłem przyzwyczajony do wstawania tak wcześnie rano. Wyszedłem ze swojego ciemnego pokoju i udałem się w kierunku kuchni. Prawie wszystkie rzeczy w moim mieszkaniu były w ciemnych kolorach. Podszedłem do marmurowego blatu i włączyłem stojący na nim ekspres. Bez kawy nie przetrwałbym tego dnia. Pomimo tego, ze wstawanie rano nie sprawiało mi kłopotu, to jednak zmęczenie zawsze odczuwałem. Nie wiem czy ono w ogóle kiedykolwiek mnie opuściło. Po śniadaniu przebrałem się w sportowe ciuchy. Włożyłem słuchawki do uszu i wyszedłem z domu. Codziennie biegałem o tej samej porze. Wolałem miasto nocą niż za dnia. Ta aktywność zdecydowanie jest dobra dla zdrowia. Poprawia kondycję i moje ciało dzięki temu bardzo dobrze wyglądało, lecz nie były to główne powody dla których to robiłem. Biegałem, bo wtedy czułem się wolny.

Przez całe swoje życie byłem zamknięty w klatce, ale nie podczas biegania.

Odpaliłem swoją playliste na telefonie i całkowicie wyłączyłem myślenie. Nic innego aktualnie dla mnie nie istniało. Byłem tylko ja, bieg, powiew wiatru i muzyka. Podczas tego lekkiego wysiłku, wszystkie moje negatywne emocje znikały, a w ich miejsce pojawiły się te szczęśliwe. Tylko podczas biegania czułem się dobrze. Zawsze miałem wrażenie, że podczas tego żyje innym życiem, jakbym był totalnie innym człowiekiem. Jednak nie było mi długo dane nacieszyć się tą chwilą spokoju. Muzyka nagle ucichła, a sekundę potem zastąpił ją dźwięk przychodzącego połączenia.

- Czego ? - spytałem oburzony.

- Yy szefie mamy taki mały problem w firmie - powiedział jeden z moich pracowników.

- Co znowu odjebałeś ? - westchnąłem głośno. Nie zdążyłem się jeszcze pojawić w pracy, a już coś było nie tak. Cudownie zapowiadał się ten dzień.

- Ja ? Nic, to zrobił ten no, znaczy nie ktoś, tylko jakby - strasznie plątał mu się język ze stresu. Nie dziwiłem mu się. Nie traktowałem moich pracowników z miłością. Ja zawsze wywoływałem u nich strach.

- Będę do 30 minut - rozłączyłem się. Dobiegałem właśnie do swojego domu, który na zewnątrz był biały. Wolałbym go w ciemniejszych kolorach, ale szukanie czarnych domów, to jak szukanie igły w stosie siana.

Chociaż prawda była taka, że bez ryzyka nie ma zabawy.

Od razu, gdy wszedłem do swojego domu, to ruszyłem po schodach na górę, żeby dotrzeć do łazienki. Wziąłem szybki zimny prysznic, umyłem zęby, owinąłem się białym ręcznikiem i podszedłem do swojej szafy. Ubrałem się w czarne spodnie garniturowe i tego samego koloru koszulę - czyli dokładnie tak samo jak zawsze. Trzy guziki od góry zostawiłem rozpięte. Nienawidziłem się zapinać pod samą szyję, bo wtedy czułem, że się dusiłem.

A ja nie chciałem znowu tego czuć.

Założyłem swój srebrny zegarek oraz sygnet. Ubrałem szybko buty i byłem gotowy do wyjścia. Otworzyłem drzwi, które prowadziły do garażu i wsiadłem do swojego czarnego Mercedesa GT AMG. Czekałem, aż główna brama się otworzy, a gdy tylko się tak stało, to ruszyłem z piskiem opon. Jechałem chwilę prostą leśną drogą, a potem wjechałem na główną ulicę. Jechałem z bardzo dużą prędkością, a głośnikach leciała piosenka The Hills od The Weeknd. Szybka jazda samochodem, to była druga rzecz, którą lubiłem zaraz po bieganiu. Uwielbiałem czuć tą adrenalinę i lekki strach. Wiedziałem, że wystarczy jeden zły ruch i mogłoby stać się coś, czego nie byłbym w stanie cofnąć. Jednak nie przejmowałem się tym za bardzo, ponieważ uwielbiałem ryzyko. Życie każdego z nas było, jest i będzie pełne ryzyka. Przy każdej podjętej przez nas decyzji, ryzykowaliśmy bardziej lub mniej i nie każda podjęta przez nas decyzja była dobra. Jednak skoro mamy prawo popełniać błędy, to również mamy prawo dostać przebaczenie.

It was always you - Cześć pierwszaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz