Tylko przyjaciele ?

6.2K 213 222
                                    

Mateo

Kurwa, muszę się uspokoić. Wygląda tak dobrze w mojej bluzie, a świadomość, że nosiła już ją od kilku lat powodowała, że wariowałem. Trudno, że myślała, że tu była bluza Bruno, ważne że na końcu i tak, ta bluza jednak była moja. Zdecydowanie to była moja ulubiona bluza i wcześniej chciałem ją odzyskać, ale teraz wolałem żeby ona ją nosiła.

- Logan dzwoni - odezwała się.

Od razu się spiąłem. Wkurwiał mnie on. Ciągle w głowie mam widok, jak Layla go całuje na moich oczach. Zacząłem żałować swoich słów, w których powiedziałem jej, że może z nim być. Nie sądziłem, że weźmie to tak na poważnie. Wtedy podczas tej rozmowy wydawała się go taka nie pewna, nie sądziłem, że tydzień później będzie się z nim całować i to na moich oczach i na oczach naszych znajomych. Miałem ochotę mu wtedy walnąć, ale nie mogłem. Musiałem zachować zdrowy rozsądek.

Miałem być tylko jej przyjacielem.

- Odbierzesz ? - spytałem.

Wolałem, żeby tego nie robiła. Decyzja o opuszczeniu domu była bardzo spontaniczna. Widziałem, że jest załamana informacją o swoim ojcu. Domyślałem się, że jest jej ciężko. Nienawidziłem tego faceta, ale jak zobaczyłem, że Layla przez niego płaczę to w głowię zacząłem planować jego pogrzeb. Wiedziałem, że nie uda nam się tego spotkania odwołać, ale przynajmniej je trochę skrócimy. Skoro on czekał 5 lat na spotkanie z nią, to nic mu się nie stanie jak poczeka jeszcze trochę. Zastanawiałem się jak można tak potraktować swoje własne dziecko. Taka osoba jak on, nigdy nie powinna zostać rodzicem. Nigdy nie zrozumiem osób, które podejmują decyzję, że chcą mieć dziecko, a potem traktują je jak śmiecia. Albo masz dziecko i kochasz je ponad życie, albo go nie masz, proste. Mój ojciec też nigdy nie powinien dostać takiego tytułu, bo żaden był z niego rodzic. Sam bardzo chciałem mieć dziecko, ale wiedziałem, że nigdy nie będę go mieć. Nie był bym dobrym tatą, dlatego nigdy nim nie zostanę, bo nie chciałbym swojemu dziecku zepsuć życie, tylko dlatego, że ktoś zepsuł moje.

- Nie - odpowiedziała.

Uśmiechnąłem się. Nie chciałem, żeby chłopaki wiedzieli gdzie jesteśmy. Oczywiste było to, że jak wrócimy to będą wkurwieni, ale zanim to, to najpierw dobrze spędzimy czas. Nie chciałem, żeby była smutna. Nie lubiłem tego widoku. Jej uśmiech był cudowny i to on zawsze powinien być widoczny na jej twarzy. Szkoda tylko, że to nie ja będę tym, który zawsze będzie powodował u niej uśmiech. W końcu znajdzie się dla niej ktoś dobry, może to nawet będzie ten pierdolony Logan. Nie obchodziło mnie kto to będzie, dopóki ta osoba będzie traktowała ją dobrze. Dzisiaj wyjątkowo to będę ja, ale nie może tak zostać na zawsze. Nie chce znów mieszać jej w głowie. Nie zasługuję na to.

Cała ta sytuacja była pojebana. Nigdy nie sądziłem, że będę wstanie coś do kogoś poczuć, a tym bardziej do siostry mojego przyjaciela, a jednak. Już pierwszego dnia, gdy znów ją zobaczyłem coś się zmieniło. Jej obecność sprawiała, że czułem się dobrze. Z dnia na dzień coraz bardziej zauważałem, że stała się bardzo piękną kobietą. Jej oczy, uśmiech, włosy, głos, ciało. Wszystko było idealne. Ma w sobie coś, co mnie do niej przyciąga. Lubię być obok niej, bo wtedy zapominam o tym co złe, a jej dotyk mnie uspokaja. Gdybym był inny, albo gdybym miał inne życie to była by moja. Tylko i wyłącznie moja. Nie zliczę ile razy chciałem dotknąć jej ciała, pocałować, trzymać w ramionach. Może w innym życiu będzie mi to dane, może w innym życiu moglibyśmy być razem i uciec od wszystkiego co nam zagraża. Niestety jedyne co mogłem to po prostu być obok i wspierać ją jako przyjaciel.

Od razu wiedziałem gdzie z nią jechać. Uwielbiałem to miejsce. Często gdy czułem się źle, chciałem na chwilę odetchnąć i zaznać spokój, to jeździłem właśnie tam. Odkryłem je już, gdy przeprowadziłem się do Londynu. Pokazałem to miejsce chłopakom i na początku były sytuacje, gdy tam przychodziliśmy razem. Jednak z czasem zaczęło być coraz gorzej i się to skończyło. Tylko ja tam jeszcze chodziłem. Nawet mi to pasowało, że chłopaki już tu nie przychodzili. W życiu są takie momenty, gdzie musisz pobyć totalnie sam. Mam wrażenie, że oni chyba o tym miejscu zapomnieli. Z racji, że było bardzo ukryte i nie było żadnych tabliczek, czy znaków, że jest tam klif to nikt tam nie chodził, więc miałem pewność, że nikogo tam nie będzie. Miałem nadzieję, że tak jaki mi, te miejsce pomoże jej odetchnąć chociaż na chwilę.

It was always you - Cześć pierwszaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz