IV. Początek

5.7K 492 150
                                    

Zachęcam do zostawienia gwiazdki i komentarzy ♥

Miłego czytania ♥

_______

Godzinę później, gdy emocje już trochę opadły, pojawiły się wątpliwości.

Dlaczego Wayne nagle się mną zainteresował? Naprawdę chciał mi pomóc? Jeśli nie, to czego tak właściwie chciał? I co takiego odebrał mu Travis?

I dlaczego nigdy wcześniej o nim nie słyszałam skoro był tutaj taki popularny? Dlaczego mój były chłopak nigdy mi o nim nie wspomniał jeśli Nesta twierdziła, że był jego wrogiem?

Zastanawiając się nad pytaniami, na które nie znałam odpowiedzi nie zauważyłam biegnącego w moją stronę wielkiego białego psa. Odsunęłam się na bok, ale ten zmienił kierunek i wpadł na mnie z całym impetem.

– O mój boże! – pisnęłam, zanim wpadłam w stertę liści. Pies położył się na mnie i polizał mnie po twarzy.

Nie ruszyłam się nawet o centymetr w obawie, że może mnie ugryźć. Leżałam na ziemi z zaciśniętymi powiekami z nadzieją, że zwierzak zaraz straci zainteresowanie i ze mnie zejdzie.

– Bella! – Ktoś krzyknął, a pies w jednej chwili ze mnie zeskoczył. – Bardzo panią przepraszam, nie wiem co w niego wst...

Uciął, gdy tylko się nade mną nachylił. Jego jasnobrązowe włosy były roztrzepane i odstawały w każdą stronę. Uśmiechnął się i podał mi dłoń, którą po chwili zastanowienia złapałam.

– Cześć, Penelope – przywitał się radośnie.

– Cześć, Wayne – mruknęłam pod nosem, ściągając liście z ubrań.

– Przepraszam za Bellę, nie wiem co w nią wstąpiło. Nigdy się tak nie zachowuje – wyjaśnił i nachylił się, żeby ściągnąć kolorowego liścia z moich włosów. – Nic ci się nie stało?

– Nie, jestem po prostu trochę oszołomiona, nie codziennie wpada na mnie pies. I to jeszcze taki duży. – Zaśmiałam się cicho łapiąc z nim kontakt wzrokowy. Mimo, że byłam wysoka, przy nim i tak musiałam zadzierać głowę do góry.

– Jeszcze raz za nią przepraszam, widocznie jej się spodobałaś. – Wzruszył ramionami. Jego pies zaszczekał, jakby się z nim zgadzał. Uśmiechnęłam się pobłażliwie. – A więc masz już odpowiedź na moją propozycję?

Kiwnęłam głową i kciukiem wskazałam na ławkę obok nas.

– Usiądziemy?

– Jasne, masz ochotę na gorącą czekoladę? – Wskazał dłonią w kierunku gdzie znajdowała się budka z gorącą czekoladą.

– Nie, dziękuję. Wolałabym przejść już do meritum – oznajmiłam siadając na ławce.

– W zasadzie to chciałem cię przeprosić, że ostatnio tak wypaliłem z tym układem. Nie mówię, że się rozmyśliłem, ale zrozumiem jeśli ty się nie zgodzisz. W końcu nie każdego dnia dostaje się taką propozycję, szczególnie od nieznajomego. – Zaśmiał się nerwowo i podrapał Bellę za uchem, a ona wesoło zamerdała ogonem.

– W zasadzie to się zgadzam. – Wzruszyłam ramionami nie odwracając spojrzenia od jego twarzy. Nadal miałam masę wątpliwości, ale nawet jeśli to nie było w moim stylu to chciałam się zemścić na Travisie. Żeby poczuł choć namiastkę tego co ja.

– Co? – zapytał zaskoczony.

– Nie wiem czy to dobry pomysł, ale chcę mu dopiec – oznajmiłam pewnie. Jego szeroko otwarte, ciemnoniebieskie oczy sprawiły, że uśmiechnęłam się pod nosem.

Mój Przypadkowy Hokeista [16+] ZAKOŃCZONEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz