VI. Romantyk

5.3K 465 70
                                    

Nie zapomnijcie o gwiazdce! ♥

Miłego czytania ♥

________

Tak jak zawsze od rozpoczęcia naszego układu Wayne siedział na jednej z ławeczek przed wejściem do głównego budynku uczelni. Tym razem nie miał ze sobą lizaka gigantycznych rozmiarów, a moje ukochane margaretki.

– Nadal go nie lubię – mruknęła do mnie ze skwaszoną miną Nesta. Nie zdążyłam nawet odpowiedzieć, bo ona już odchodziła ode mnie.

– Cześć, romantyku – powitałam go z rozbawioną miną. Każdego dnia mnie zaskakiwał. Czasami budziłam się i moją pierwszą myślą było co tym razem dla mnie przygotował.

– Cześć, roszpunko. Wyspałaś się? – zagadnął z miłym uśmiechem i podał mi kwiaty. – Proszę, to dla ciebie. Mam nadzieję, że ci się podobają.

– Czuję się przy tobie jakbym grała w jakiejś romantycznej komedii – wyznałam wąchając kwiaty. Zastanawiałam się gdzie mogłabym je umieścić na czas zajęć, żeby nie oklapły. Do mieszkania nie mogłam już wrócić.

– To...chyba dobrze? Czy nie? – Parsknęłam śmiechem widząc jak jego oczy otwierają się szerzej. – Nie śmiej się ze mnie, nigdy nie byłem w związku. Nawet w takim udawanym – szepnął z przejętym wyrazem twarzy.

– Nie narzekam, lubię dostawać kwiaty. Mój tata bardzo pilnował tradycji obdarowywania mnie i mamy kwiatami przynajmniej dwa razy w tygodniu. – Uśmiechnęłam się z nostalgią na samo wspomnienie. Tak bardzo za nimi tęskniłam.

Wzięłam głęboki oddech, odganiając od siebie te czarne myśli. Jeszcze uda mi się uzbierać pieniądze na bilet do domu.

– Więc podobają ci się?

– Oczywiście, że tak, ale czy mógłbyś mi je przechować na czas wykładu? Nie mogę zabrać ich ze sobą, bo mam teraz zajęcia w pracowni.

– Jasne, przyjdę po ciebie po ostatnich zajęciach. – Odebrał ode mnie kwiaty i lekko zmarszczył brwi. – Dzisiaj też pracujesz prawda?

– Tak.

– Więc przy okazji cię zawiozę, a później po ciebie przyjadę, co ty na to?

– Dlaczego miałbyś po mnie przyjeżdżać? Idziemy gdzieś? – zapytałam zaskoczona. Nie wydawało mi się, żebyśmy rozmawiali o jakimś wspólnym wypadzie.

– Nie, po prostu pomyślałem, że to trochę niebezpieczne, że wracasz po ciemku sama i... – Podrapał się po karku. Zauważyłam już, że robi tak, gdy się denerwuje. Odruchowo zerknęłam na zegarek zapięty na moim lewym nadgarstku. Wybauszyłam oczy, gdy zobaczyłam jak mało mam czasu.

– Porozmawiamy o tym później, dobrze? Naprawdę muszę lecieć, zaraz spóźnię się na zajęcia.

Pocałowałam go w policzek i nie dając mu szansy na odpowiedź pobiegłam w stronę wejścia do budynku. Musiałam pomyśleć nad lepszą organizacją. I na nadgodzinami w knajpie.

***

– Teraz odwozi cię do domu? – Podskoczyłam w miejscu, gdy dotarł do mnie jej cichy głos. Zaświeciłam światło w salonie i spojrzałam na Nestę, która popijała wino w swoim ulubionym fotelu. Zauważyłam, że ostatnio pije częściej niż zazwyczaj. Nie były to jednak wielkie ilości, więc milczałam. Na razie.

– Myślałam, że nie ma cię w domu – pisnęłam robiąc kilka kroków do przodu.

– Wróciłam dzisiaj wcześniej z treningu.

– Dlaczego? – zapytałam zaniepokojona i usiadłam na kanapie. Nesta często narzekała na łyżwiarstwo figurowe, nigdy nie podchodziła do swoich treningów z zamiłowaniem. Robiła to tylko i wyłącznie dla swojego ojca, który twierdził, że włożył w jej karierę masę pieniędzy i teraz nie może już się wycofać. Fakt, że wróciła wcześniej z treningu niż powinna był trochę...niepokojący.

M贸j Przypadkowy Hokeista [16+] ZAKO艃CZONEOpowie艣ci t臋tni膮ce 偶yciem. Odkryj je teraz