XII. Rodzinne więzi

5.8K 474 94
                                    

Nie zapomnijcie o zostawieniu gwiazdki ♥

Miłego czytania!♥

______

Stałam przed lustrem i przyglądałam się swojemu odbiciu z miną bez wyrazu. Nie byłam pewna czy czuję się dobrze w takiej odsłonie, czy wyglądam ładnie.

Zastanawiałam się, czy będę dobrze wyglądała przy Waynie i czy tam też miałam przedstawić się jako jego dziewczyna? A może przyjaciółka?

– Penelope? – Usłyszałam spokojny głos Nesty i skrzypnięcie drzwi.

– Tak? – Odwróciłam się w jej stronę, a ona wykrzywiła brwi w zaskoczeniu. Prześledziła wzrokiem mój strój, makijaż i ułożone włosy.

– Ostatni raz widziałam cię w takim wydaniu, gdy twój wujek brał ślub. – Zachichotałam na wspomnienie ślubu wujka Jimmy'ego. To była naprawdę dobra zabawa. – Gdzie idziesz?

– Na bal charytatywny z Waynem.

– Jako jego dziewczyna? – zapytała opierając się o framugę.

– Jako jego wsparcie. Obiecał ojcu, że przyjdzie, a bardzo nie chciał iść sam.

– Więc ty się poświęcasz? Jakie to szlachetne. – Przewróciła oczami i zerknęła na swoje paznokcie.

Zmarszczyłam brwi przyglądając się jej postawie. Nesta nigdy nie była wylewna w uczuciach, jednak teraz była dla mnie po prostu wredna i wiedziałam, że coś jest nie tak.

– Co się stało, Nes? – zapytałam cicho i podeszłam do niej. Szelest mojej sukienki sprawił, że uniosła na mnie udręczony wzrok. Położyłam dłonie na jej ramionach i uśmiechnęłam się łagodnie. – Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć, prawda? Zawsze jestem tu żeby cię wysłuchać.

Przyjaciółka umilkła na moment. Marszczyła brwi, bijąc się z myślami czy aby na pewno chce podzielić się ze mną tym, co nie dawało jej spokoju.

– Nie m...

– Za tydzień wyjeżdżam – przerwała mi. Na jej twarzy wymalowały się emocje, które rzadko u niej widywałam. Niepewność, strach i może nawet przerażenie. Wydawało mi się, że moje serce na moment przestało bić.

– Ale...Ale jak to wyjeżdżasz? – zapytałam niepewnie, nie wiedziałam nawet co powiedzieć. Poczułam jak po całym moim ciele rozchodzi się panika. Myśl, że mogłabym ją stracić, że nie miałabym jej blisko...była naprawdę okropna.

– Wyluzuj, to tylko na dwa tygodnie. Mam zawody w Dublinie, zanim się obejrzysz ja znowu tutaj będę.

Powiedzieć, że odetchnęłam z ulgą to jak nie powiedzieć nic. Prychnęłam pod nosem i uderzyłam ją zwiniętą pięścią w ramię. Nes przewróciła oczami, jakby nawet tego nie poczuła.

– Masz siłę uderzenia jak pluszowy miś – skomentowała z czymś, co u niej nazywało się rozbawieniem.

– Kocham cię, ale czasem mnie wkurzasz – fuknęłam znów podchodząc do lustra. Chciałam ten ostatni raz upewnić się czy dobrze wyglądam. – Myślałam, że wyjeżdżasz na zawsze!

Wyrzuciłam ręce w powietrze i ponownie odwróciłam się w jej stronę. Przyjaciółka ponownie przewróciła oczami.

– Przestań, przecież wiesz, że bym tego nie zrobiła. – Westchnęła przeciągle i podeszła bliżej. Jej dłonie wylądowały na moich ramionach, które lekko ścisnęła. – Prędzej piekło zamarznie niż cię zostawię. Wiesz, że jesteś dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam, prawda?

To wyznanie musiało kosztować Nestę naprawdę wiele. Ona nie lubiła rozmawiać o uczuciach, nigdy nie płakała, nie lubiła kontaktu fizycznego i nigdy nie wyznała mi, że jestem dla niej jak siostra. To prawie jak "kocham cię". Moje serce urosło i chyba dostało skrzydełek, bo miałam wrażenie, że zaraz wyrwie się z mojej piersi i wybuchnie nad naszymi głowami jak fajerwerki na czwartego lipca.

Mój Przypadkowy Hokeista [16+] ZAKOŃCZONEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz