XIII. Zaopiekuję się tobą

5.3K 476 84
                                    

Pora na jeden z moich ulubionych rozdziałów,

Nie zapomnijcie o gwiazdce

Miłego czytania!

_______

– Powinnaś zostać w domu – stwierdziła, gdy po raz kolejny w ciągu niespełna pięciu minut wysmarkałam nos.

Od wczorajszego wieczoru pękała mi głowa, miałam zatkany nos, a gardło paliło żywym ogniem za każdym razem, gdy przełykałam ślinę.

Nie miałam pojęcia skąd to złe samopoczucie. Bal charytatywny odbył się tydzień temu, więc wątpiłam, że to przez mój lekkomyślny dobór stroju. Jednak przedwczoraj po pracy zaskoczył mnie deszcz, to był jeden z tych pięknych i rzadkich słonecznych jesiennych dni. Jednak wszystko zmieniło się wieczorem.

Mieszkając dwa lata w Londynie powinnam być przygotowana na ewentualne opady, ale zamiast tego wróciłam do domu zmarznięta i przemoknięta. Ostatnio nie miałam czasu przejmować się takimi drobnostkami jak zabranie ze sobą parasola. Praca, studia i ten projekt na konkurs spędzały mi sen z powiek. Święta zbliżały się nieubłaganie, a ja nadal nie miałam pieniędzy na bilety.

– Nic mi nie jest, zabrałaś wszystko? – zapytałam owijając szalik wokół szyi.

Twarz Nesty była dzisiaj bledsza niż zazwyczaj, kontrastowała z jej czarnymi włosami i szarymi oczami. Nienawidziła wyjeżdżać na te konkursy, wiedziałam to chociaż nigdy bezpośrednio się do tego nie przyznała, ale teraz coś się zmieniło. Była jakby bardziej zestresowana, zaniepokojona. Za każdym razem, gdy chciałam z nią o tym porozmawiać ucinała temat.

– Tak, pytasz o to kolejny raz. – Przewróciła oczami i nerwowo przestąpiła z nogi na nogę. Nesta nigdy się nie denerwowała, a przynajmniej nigdy tego nie okazywała.

Sfrustrowana zacisnęłam wełnianą czapkę w dłoniach.

– Czemu się tak zachowujesz? Co się dzieje, Nes? – zapytałam zaniepokojona. Naprawdę się martwiłam, a z nią zdecydowanie działo się coś niedobrego. – Porozmawiaj ze mną.

Przyjaciółka podeszła bliżej i położyła dłonie na moich ramionach. Jej kącik ust nieznacznie drgnął ku górze. Jej oczy prawie zawsze były neutralne, nigdy nie wyrażały żadnych emocji, a dzisiaj były morzem negatywnych uczuć. Była moją jedyną przyjaciółką, jedyną bliską osobą, którą tutaj miałam i nie chciałam...nie chciałam, żeby wpadła na coś głupiego.

– Nie martw się o mnie. Nic mi nie jest, promyczku – zaakcentowała ostatnie słowo, na co parsknęłam cicho i przewróciłam oczami. Jednak zaraz wróciłam do swojego zatroskanego i niespokojnego spojrzenia. – Serio. Przestań, nic mi nie jest.

– Po prostu się martwię, widzę, że coś się zmieniło. Nie jestem głupia. – Nastroszyłam brwi i po raz setny pociągnęłam nosem. Po powrocie do domu koniecznie musiałam wziąć leki, dzisiaj i jutro miałam wolne, ale później musiałam stawić się w pracy.

– Nigdy nie powiedziałam, że jesteś głupia i nawet tak o sobie nie myśl – jej spojrzenie na moment stało się ostrzejsze, tak samo jak ton jej głosu. Szybko jednak wróciła do swojego spokojnego, lekko znudzonego brzmienia – to ważny występ, po prostu jestem trochę zestresowana, tak? Nie martw się na zapas, to ja zostawiam chorą przyjaciółkę samą w domu.

– Nie jestem chora – zaprzeczyłam od razu. – Jeśli już to trochę przeziębiona, jutro będę jak nowo narodzona.

– Jasne, masz szklane oczy – zauważyła odsuwając się ode mnie. Wzięła do ręki niewielką czarną walizkę i złapała za klamkę. – Jeszcze dzisiaj skończysz z gorączką, zobaczysz. Dlatego też zrobiłam ci zakupy, powinno wystarczyć do mojego powrotu, jeśli naprawdę cię rozłoży.

Mój Przypadkowy Hokeista [16+] ZAKOŃCZONEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz