Adres

5.1K 144 61
                                    

Kelly

Od piętnastu minut, siedziałam na kanapie w swoim mieszkaniu i wpatrywałam się w telefon, który leżał na stoliku przede mną. Dzwonić czy nie dzwonić ? Ze stresu moje ręce się spociły, więc ocierałam je o swoje uda. Wzięłam głęboki wdech i w końcu sięgnęłam po telefon. Szybko go odblokowałam i weszłam w listę kontaktów. Kliknęłam w jeden numer i już po chwili mój telefon zaczął dzwonić. Przyłożyłam go do ucha i czekałam, aż osoba po drugiej stronie
odbierze.

- Halo ? - gdy usłyszałam jej głos, to od razu pojawiła mi się gula w gardle.

- Część mamo - odezwałam się.

- Witaj Kelly, jest jakiś konkretny powód dla którego do mnie dzwonisz ? - spytała szorstko.

- Chciałam zapytać, co u was słychać. Dawno z wami nie rozmawiałam - z każdym kolejnym słowem, czułam się co raz gorzej.

- Rozumiem. U nas wszystko dobrze, jutro wyjeżdżamy do Portugalii- otworzyłam szerzej oczy.

- Co ? Na ile dni ? - spytałam.

- Na całe dwa tygodnie - odpowiedziała. W oczach pojawiły mi się łzy.

- Dlaczego mi o tym nie powiedzieliście ? Chciałam do was przyjechać na święta, mogliście mi dać znać, to bym poleciała z wami - powiedziałam smutnym głosem.

- Kelly, a skąd ty byś wzięła pieniądze na ten wyjazd, hm ? - spytała obojętnie.

- Jakoś bym sobie poradziła, albo byście zapłacili za mnie i bym wam potem oddała - stwierdzam. Rodzice nie wiedzieli, że miałam pracę, dzięki której dużo zarabiałam.

- Oh Kelly, od nas nie dostała byś pieniędzy. Ciesz się, że płacimy za twoje mieszkanie, w którym aktualnie mieszkasz - powiedziała.

- Ciesze się, ale i tak ledwo łączę koniec z koniec. Wszystko co mam wydaje na jedzenie, ubrania i kosmetyki - skłamałam. Wzięłam  głęboki wdech, żeby się nie denerwować. Znowu wałkowałyśmy ten sam temat.

- Mówiłam Ci, że dostaniesz więcej pieniędzy, jak nas w końcu posłuchasz - odpowiedziała.

- Mamo, wiem, że tobie i tacie bardzo zależy na tym, żebym poszła na studia prawnicze, ale ja tego nie chce. Fotografia to moja pasja i nie chcę odpuszczać swoich marzeń, tylko dlatego, że wy tak chcecie - w oczach pojawiły mi się łzy - Dlaczego nie możecie tego zaakceptować? - spytałam.

- Bo nie Kelly. Od małego poświęcaliśmy dużo czasu i pieniędzy na to, żebyś została prawnikiem. A ty się nam tak odwdzięczasz, że za naszymi plecami złożyłaś podanie na kierunek z tymi durnymi zdjęciami. Wiesz jak z tatą się poczuliśmy, gdy w końcu się do tego przyznałaś? - nic nie odpowiedziałam, więc mama zaczęła mówić dalej - Oszukani i zawiedzeni. Nasza własna córka, tak bezszczelnie odtrąciła wszystko, co dla niej zrobiliśmy - westchnęła.

- Mamo.. - nie dała mi dokończyć.

- Jesteś naszą córka, więc dajemy ci pieniądze, żebyś nie mieszkała pod mostem. Jednak dostaniesz więcej, gdy w końcu zmienisz ten kierunek. A po studiach byś zarabiała tyle, że nie musiałabyś się martwić, czy na cokolwiek ci starczy - powiedziała.

- Nie chce być prawniczką - westchnęłam.

- W takim razie nie dostaniesz od nas więcej pieniędzy i nie mamy o czym rozmawiać. Do widzenia - zaraz po tych słowach usłyszałam dźwięk, który oznaczał, że połączenie zakończono.

Bardzo walczyłam ze łzami. Nie chciałam kolejny raz płakać, przez moich rodziców. Za każdym razem jak do nich dzwonię, to mam nadzieję, że uda nam się normalnie porozmawiać, jednak zawsze kończy się tak samo. Mówią mi o tym, jak bardzo zawiedzeni są tym, że nie poszłam na prawo. I oczywiście, zawsze muszą wspomnieć o pieniądzach.

It was always you - Cześć pierwszaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz