ROZDZIAŁ CZWARTY

23.4K 1.6K 746
                                    

Hayden

Mała Howard wygląda jak uroczy krasnal ogrodowy.

Zdaję sobie sprawę, jak źle to zabrzmiało, ale serio, Blake jest cholernie mała i cholernie słodka, a ten krasnal to pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi mi na myśl, gdy staję w progu jej pokoju i zaczynam się na nią gapić. Bo właśnie to robię. Gapię się na nią. Całe szczęście, że pozostali są zbyt pochłonięci przeprowadzką, bo inaczej pewnie miałbym przejebane.

W luźnej, granatowej bluzie, leginsach i bez makijażu wygląda zupełnie inaczej niż wtedy, gdy spotkaliśmy się w klubie. I jeszcze młodziej niż ją zapamiętałem.

Naprawdę nie wiem, dlaczego, ale nie mogę przestać na nią patrzeć. Zupełnie, jakby obserwowanie jej w ułamku sekundy stało się dla mnie nowym, ulubionym źródłem rozrywki. Może to przez malującą się na jej twarzy nieśmiałość, rozsypane na nosie piegi albo tę błyszczącą w rozkosznie niebieskich oczach niezręczność?

Wystarcza zaledwie kilka minut, bym zorientował się, że Blake Howard nie potrafi ukrywać własnych emocji. Nie trzeba zrobić zbyt wiele, by ją zawstydzić. Jej policzki właściwie przez cały czas są różowe. Kiedy z zaintrygowaniem przyglądam się temu, jak zdezorientowana próbuje nadążyć za wszystkim, co się wokół niej dzieje, jedynie utwierdzam się w przekonaniu, że nie będzie czuła się w naszym domu swobodnie. Potrafimy być z chłopakami kurewsko przytłaczający i szczerze mówiąc nie sądzę, żeby sobie z tym poradziła.

Po tym, jak wychodzimy z jej pokoju, kilka razu upewniam się, czy na pewno za mną podąża, bo z jakiegoś powodu mam przeczucie, że chętnie by stąd uciekła.

Kiedy docieramy na parking, ruszam w kierunku swojego samochodu. Na miejscu Cal i Kieran odbierają ode mnie kartony i wrzucają je do bagażnika, a ja odwracam się za siebie by sprawdzić, czy Blake dotarła na miejsce.

Dziewczyna zbliża się do nas powolnym krokiem ze wzrokiem utkwionym w czubkach swoich butów.

– Chodź, B. – woła ją Callum. – Pojedziesz ze mną i z chłopakami.

Blake przenosi na niego swoje spojrzenie i bez słowa kiwa głową.

– Jestem taka głodna – oświadcza Kenzie, jednocześnie zajmując miejsce pasażera w sportowym audi Devona. – A ty, Blake? Jadłaś coś dzisiaj?

Dziewczyna zatrzymuje się przy moim samochodzie i zerka w kierunku rudowłosej.

– Nie – odpowiada po krótkiej chwili zastanowienia. – Właściwie, to nie.

– Zwariowałaś? – oburza się Callum. – Jest prawie piąta po południu, a ty nic nie jadłaś?

W odpowiedzi Blake jedynie wzrusza ramionami.

– W takim razie co wy na to, żeby po powrocie do domu zamówić pizzę? – proponuje Kenz.

– Och, tak! Błagam! – jęczy Devon.

– Jestem za – popiera ich Kier.

Odwracam się w stronę bagażnika, żeby go zamknąć. Kiedy dostrzegam, że wrzucone do niego pudła prawdopodobnie przy pierwszym lepszym skręcie zsunęłyby się na mój leżący tuż obok sprzęt hokejowy, mam ochotę powiedzieć Callumowi i Kieranowi, by zapierdalali do domu na piechotę. Dupki. Ciekawe, czy byliby zadowoleni, gdyby to na ich kaski i ochraniacze spadł ciężar o wadze jakichś trzydziestu kilogramów.

– Lubisz pizzę, Blake? – Do moich uszu znów dociera głos Kenzie.

– Jasne.

– Serio, kurwa? – wtrąca się Callum. – Kto nie lubi pizzy?

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: May 03 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Red Shirt. Scars On Ice #1 | +16Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz