ROZDZIAŁ SZÓSTY

22.9K 1.6K 558
                                    

Blake

Resztę wieczoru spędzam na rozpakowywaniu. Callum uparł się, że mi pomoże, a ja nie oponowałam, bo jeżeli miałabym zajmować się tym sama, prawdopodobnie skończyłabym dopiero w środku nocy.

Cała akcja przebiega nam bardzo sprawnie. Cal odpowiedzialny jest za opróżnienie walizki i kartonów, a ja za segregację rzeczy i ich układanie. Naśmiewa się ze mnie, gdy okazuje się, że zajęłam całą szafę oraz komodę, choć wcześniej upierałam się, że wcale nie potrzebuję dla siebie tyle miejsca. Ja natomiast mam ubaw, kiedy odkrywam, że pokój zajmowany przez niego, jest o wiele mniejszy od mojego.

– Nie wierzę, że nie skorzystałeś z okazji i się nie przeniosłeś – stwierdzam po tym, jak razem wracamy do mojego pokoju.

Cal rzuca się na łóżko i sięga na stolik nocny po do połowy opróżnioną butelkę z piwem, którą wcześniej tam zostawił.

– Po prostu nie zdążyłem. – Wzrusza ramionami.

– To wiele wyjaśnia. – Podchodzę do ostatniego, zapełnionego pudła i zaczynam wyciągać z niego różne przedmioty. – Do dziś pamiętam, jak w trakcie remontu w naszym domu zorientowałeś się, że dostałeś mniejszy pokój ode mnie. Przez jakąś godzinę płakałeś i ciągle pytałeś rodziców, dlaczego kochają mnie bardziej od ciebie.

– Wciąż uważam, że tak jest.

– Wcale nie jest – zaprzeczam, spoglądając w stronę brata, który krzywi się na widok trzymanych przeze mnie w dłoniach ozdobnych świec i kolorowych świeczników. – No dobra, jest – chichoczę, na co Cal jedynie przewraca oczami.

Rozstawiam dekoracje w różnych miejscach, ignorując Calluma, który marudzi, że Devon byłby załamany, gdyby zobaczył, co tu narobiłam. Niesamowicie bawi go żółty dywanik w kształcie cytryny z napisem SQUEEZ THE DAY , który kładę na podłodze tuż przy łóżku. Ostatecznie jednak przestaje narzekać i pomaga mi w rozwieszeniu lampek na karniszach oraz przytwierdzeniu do ściany „kurewsko tandetnych" plakatów.

Na dnie kartonu znajduję swój różowy, bezprzewodowy głośnik. Uśmiecham się na samą myśl, że w końcu będę mogła posłuchać muzyki inaczej niż na słuchawkach. Kładę go na biurku, a następnie sięgam po telefon i odpalam Spotify.

W jednej chwili z głośnika wybrzmiewa znajoma melodia oraz wrzask Calluma:

– Oszalałaś?! – Brat rzuca się w moją stronę, a ja gapię się na niego jak na jakiegoś szaleńca. – Nie puszczaj w tym domu One Direction!

Zanim zdążę cokolwiek powiedzieć lub zrobić, Cal odbiera mi głośnik i go wyłącza. Jest wściekły, a może nawet... trochę przerażony? Zaskoczona wpatruję się w niego jeszcze przez kilka sekund, a potem nie wytrzymuję i wybucham głośnym śmiechem.

– Jezu, co cię ugryzło? – wyduszam, kiedy w końcu udaje mi się uspokoić. W odpowiedzi Cal posyła mi jedynie groźne spojrzenie. – Przepraszam, przecież nie zrobiłam tego celowo! Po prostu to ostatnia piosenka, której słuchałam.

Podchodzę do niego i wyciągam mu głośnik z dłoni. Cal chyba myśli, że zamierzam odstawić go z powrotem na biurko, ale nic z tych rzeczy. Zamiast tego, zwiększam głośność dźwięku na telefonie, a potem bez skrupułów ponownie odpalam Kiss You, czyli jedną z najbardziej bojsbendowych piosenek, jaką kiedykolwiek wyprodukowano.

Mój brat wygląda, jakby chciał mnie udusić gołymi rękami. I chyba rzeczywiście zamierza to zrobić, bo wyraźnie rozzłoszczony rusza w moją stronę. Na szczęście na moją korzyść działa to, że jestem od niego mniejsza i trochę zwinniejsza. Omijam go i rozbawiona biegnę szybko w stronę łóżka.

Red Shirt. Scars On Ice #1 | +16Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz