XV. Cisza zamieniona w huragan

4.8K 451 94
                                    

Oficjalny hasztag na wszystkie social media: 

#MPHvaphie

Nie zapomnijcie zostawić gwiazdki i komentarzy!

Miłego czytania ♥

_________

 Tydzień później czułam się już dużo lepiej. Wróciłam na zajęcia i do pracy.

Wayne przez ostatni czas nie odstępował mnie na krok, nawet jak już wróciłam do "żywych" spotykał się ze mną w przerwach na uczelni częściej niż zazwyczaj. Przychodził odwiedzić mnie w pracy podczas mojej zmiany i zawsze przynosił mi jakieś okropnie smakujące shoty witaminowe. Piłam je tylko dlatego, żeby nie było mu przykro.

Jednak wczoraj nie przyszedł.

Pisałam do niego, ale nawet nie wyświetlił mojej wiadomości. Najpierw pomyślałam, że może po prostu jest zajęty, w końcu tylko udawaliśmy. Nie musiał mi się z niczego spowiadać. Ale mógł po prostu poinformować, że żyje i wszystko u niego w porządku, prawda?

Martwiłam się i nic nie mogłam na to poradzić, taka już byłam i tyle. Martwiłam się o osoby, które były moją codziennością, były mi bliskie z jakiegoś powodu.

Ja: Hej

Ja: U ciebie wszystko dobrze?

Ja: Nie odpisałeś na moje poprzednie wiadomości

Ja: Trochę się martwię

Przygryzłam wargę zastanawiając się czy dobrze postępuję. Może nie powinnam wysyłać mu tych wiadomości? Ale z drugiej strony jeśli bym tego nie zrobiła stresowałabym się dwa razy bardziej.

Pół godziny później, gdy wychodziłam z pracy odruchowo sprawdziłam telefon, ale nie dostałam od niego żadnej nowej wiadomości.

Wróciłam do domu i w dziwnym zawieszeniu zaczęłam przygotowywać dla siebie kolacje. Nie potrafiłam się skupić na serialu, który leciał w tle. Nadal myślałam tylko o nim, aż zaczynało mnie to powoli przerażać. Co jeśli coś mu się stało? Ale wtedy ktoś by mnie poinformował, bo przecież wszyscy myśleli, że jesteśmy razem.

Dopiero dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach był w stanie wyrwać mnie z tego stanu. Zdziwiona zmarszczyłam brwi i ruszyłam w tamtą stronę.

Oprócz mnie klucz do tego mieszkania miała tylko Nesta, a ona miała wrócić dopiero za trzy dni.

Zaniepokojona sięgnęłam po parasolkę, która stała oparta o ścianę i czekałam, aż intruz wejdzie do mieszkania. Tylko że...to wcale nie był intruz.

Skrzyżowałam spojrzenie z zrozpaczonymi oczami przyjaciółki, gdy tylko otworzyła drzwi.

Wyglądała okropnie. Jej twarz miała ziemisty odcień, pod oczami, które wyrażały czystą rozpacz miała sińce. Niewielki plaster został przyklejony nad jej lewą brwią, zauważyłam też spuchniętą dolną wargę z niewielkim rozcięciem. Nigdy w życiu nie widziałam jej w takim stanie.

– Nesta? – odezwałam się zaniepokojona. W tamtym momencie nie byłam w stanie wydusić z siebie nic więcej.

Dziewczyna w odpowiedzi przyłożyła dłoń do ust i zaszlochała głośno, po policzkach popłynęły jej łzy. Podeszła jeszcze kilka kroków do przodu, ugięły się pod nią kolana i upadła zanim zdążyłam ją złapać.

Objęłam ją, a ona od razu wtuliła się we mnie, zanosząc się głośnym płaczem. Jedyne, co mogłam w tamtym czasie zrobić to przytulać ją do siebie i mówić, że wszystko będzie dobrze, żeby chociaż trochę podnieść ją na duchu.

M贸j Przypadkowy Hokeista [16+] ZAKO艃CZONEOpowie艣ci t臋tni膮ce 偶yciem. Odkryj je teraz