XVI. Historia o zranionym chłopcu

4.5K 418 83
                                    

Radziłabym nie jeść niczego podczas tego rozdziału 👀

Mimo wszystko...

Miłego czytania! ♥

_________

– Wsiadaj, chyba, że chcesz zamienić się w sopel lodu – mruknął nieprzyjemnym tonem głosu.

W innej sytuacji pewnie zastanowiłabym się dwa razy, ale teraz marzyłam tylko o tym, żeby jak najszybciej dostać się do mieszkania. Przy okazji może w końcu dowiem się, co stało się z Waynem.

Od razu po zajęciu miejsca pasażera zapięłam pasy i odetchnęłam cicho. Było tutaj ciepło i naprawdę przyjemnie. Nawet jeśli trafiłam na tego przyjaciela, który nie za bardzo za mną przepadał.

– Więc... – odchrząknęłam cicho i spojrzałam na niego przelotnie. Cały czas był skupiony na drodze – co z Waynem? Miał po mnie przyjech...

– Nie ze mną powinnaś o tym rozmawiać – odpowiedział ostro, a ja odetchnęłam cicho. Będzie ciężej niż myślałam.

– Ja po prostu się o niego martwię – wyjaśniłam, co on skomentował ponurym prychnięciem.

– Jasne. I tak nic ci nie powiem.

– Posłuchaj, wiem, że za mną nie przepadasz, ale...

– Kto powiedział ci, że za tobą nie przepadam? – zapytał zdziwiony.

On tak na poważnie?

– Nieważne – zbyłam go i wróciłam do poprzedniego tematu. – Ja po prostu chcę wiedzieć czy jest bezpieczny. Nigdy się tak nie zachowywał i...

Znowu mi przerwał.

– Wszystko z nim dobrze, odezwie się do ciebie w swoim czasie. Po prostu... – zauważyłam jak zacisnął szczęki – nie naciskaj na niego.

– Okej, w takim razie poczekam, aż sam się do mnie odezwie. – Pokiwałam głową i nie odezwałam się już do końca naszej podróży. Nie wiedziałam nawet o czym mogłabym z nim porozmawiać.

Beckett był najbardziej skrytym przyjacielem Wayne'a, zdecydowanie odbiegał od reszty, a jednak oni wszyscy nadal się przyjaźnili. To było niesamowite i wyglądało na to, że w taki sposób się dopełniają.

Chłopak cicho odchrząknął, a ja odruchowo na niego spojrzałam. Ku mojemu zdziwieniu patrzył w moją stronę.

– Jesteśmy na miejscu – oznajmił na co uśmiechnęłam się zakłopotana.

– Dziękuję za podwózkę – odpowiedziałam jedynie i sięgnęłam w stronę klamki.

– Penelope? – zatrzymał mnie.

– Tak? – Uniosłam brwi i znów na niego spojrzałam.

– Nie nie lubię cię, po prostu jestem ostrożny.

– Och – mruknęłam, to było pierwsze co przyszło mi do głowy.

– Idź już, dobranoc. – Odwrócił wzrok i zacisnął dłonie na kierownicy.

– Dobranoc, Bek – odpowiedziałam, a mięsień w jego szczęce przeskoczył.

Wyskoczyłam z samochodu, a on zaraz po tym odjechał z piskiem opon. Wchodząc na trzecie piętro myślałam o tym, że ktoś musiał go zranić w przeszłości. Przypominał mi trochę Nestę z tą otoczką "nie mam żadnych uczuć, nic mnie nie obchodzi".

***

Tej nocy nie potrafiłam zasnąć. Kręciłam się w swoim łóżku i jedyne co robiłam to denerwowałam Pascala gwałtownymi ruchami, które wykonywałam.

Mój Przypadkowy Hokeista [16+] ZAKOŃCZONEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz