Rozdział XII

2.4K 97 20
                                    

Eleanor

Otworzyłam oczy, kiedy pierwsze promienie słońca wdarły się przez zasłony, padając na moją twarz. Pierwszym co zauważyłam, była druga połówka łóżka. Pusta, na dodatek miała zgniecioną poduszkę i prześcieradło. Podniosłam się na łokciu, a kiedy zorientowałam się, że jestem kompletnie naga, ogarnęła mnie fala strachu. Co się, kurwa, dzieje?!

Zakryłam się kołdrą, chowając nagie piersi i próbując wrócić do wczorajszego wieczora... Przeczesałam swoje poplątane włosy, wypuszczając z ust głośno powietrze, gdy dotarło do mnie to, co się wczoraj wydarzyło.

Przespałam się z Calebem.

Niby nic wielkiego, w końcu jestem jego żoną i zrobiłam to już wiele razy, ale nie planowałam wskakiwać mu do łóżka, po trzech latach rozłąki, a już na pewno nie wtedy, kiedy mam do niego mieszane uczucia i wciąż mam na głowie Francesco... Aczkolwiek nie żałuję tego. Potrzebowałam znów go poczuć blisko siebie, nawet jeśli podczas seksu czułam jedynie bijące mocno serce i dreszcz – żadnego pociągu. Szczerze mówiąc, to nawet zrobiło mi się przykro... Caleb zapewne dalej wierzy w to, że go kocham, a ja mam problem ze swoimi emocjami i uczuciami.

Otuliłam się szczelniej kołdrą i zeszłam z łóżka. Moje ubrania leżały porozwalane na podłodze, więc zgarnęłam sukienkę, którą wcisnęłam na siebie w szybkim tempie i zebrałam rozerwaną bieliznę, aby nie pozostawić tu po sobie swoich rzeczy. Otwierając drzwi sypialni, pierw dokładnie rozejrzałam się w każdą stronę, by przypadkiem na nikogo nie wpaść. Gdy okazało się, że korytarz tonie w ciszy, cichutko podreptałam do swojego pokoju, starając się być jak najciszej. Przekroczyłam próg swojej sypialni i ostrożnie przymknęłam za sobą drzwi, głośno wzdychając.

- Na Boga, Eleanor, myślałam, że cię ktoś porwał!

Podskoczyłam do góry, a porwana bielizna, którą trzymałam w ręce, upadła mi na ziemię. Donośny krzyk Melanie przedarł się przez moje uszy, tworząc w mojej głowie echo jej słów. Kobieta wyłoniła się z łazienki, podpierając ręce na biodrach. Jej wzrok natychmiast spoczął na rzeczach leżących na podłodze, a jej oczy w kilka sekund prawie nie wszyły z orbit.

- Mel, co ty tu robisz? – syknęłam w jej stronę, schylając się po bieliznę, którą zawinęłam w kulkę i wyrzuciłam do kosza, który stał pod toaletką.

Starałam się poruszać w miarę dyskretnie, aby przypadkiem nie podwinęła mi się sukienka. Włosy dalej miałam niczym gniazdo ptaka, a w lustrze mogłam dostrzec oznaki nieprzespanej nocy, w postaci podkrążonych oczu i bladej skóry.

- Przyszłam zapytać o śniadanie, a kiedy cię nie znalazłam, zaczęłam cię szukać... - broniła się, dalej starając się mówić twardo. – A gdzież ty była!?

Unikałam jej ciekawskich tęczówek, krzątając się po pokoju. Otworzyłam szafę w poszukiwaniu nowych ubrań i bielizny.

- Unikasz mnie?!

Dalej ignorowałam jej pytań. Naprawdę nie chciałam nikomu mówić o tym, że złamałam się wczoraj i wylądowałam z Calebem w jego łóżku, czułam wstyd.

- Czekaj, czekaj... - udała, że się zastanawia, wbijając we mnie dalej oczy. – O mój Jezusie, ty byłaś u pana Caleba!

Złapałam z nią kontakt wzrokowy, tym samym potwierdzając jej przypuszczenia. Staruszka pisnęła, zmierzając do mnie i obcałowując moją twarz.

- Wiedziałam, że się pogodzicie!

- Nie pogodziliśmy się.

Zamilkła. Odsunęłam się na bezpieczną odległość, starając się nie denerwować tym wszystkim.

THE KING - Mafia Life #2 || 18+Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz