XXI. Pierwsze schody

5.3K 532 95
                                    

Nim się obejrzałam Wayne znalazł się nade mną i wsuwał chłodne dłonie pod moją bluzkę. Gryzł i ssał moją dolną wargę, a ja wiłam się pod nim i wkładałam całą swoją energię w to, żeby być cicho.

Rodzice nie mogli się dowiedzieć, że właśnie obściskuję się z Waynem w moim łóżku. O mój boże, obściskuję się z Waynem Crawfordem w moim łóżku. To nigdy nie powinno zajść tak daleko, a jednak motylki w moim brzuchu szalały jak nigdy i z każdą minutą chciałam więcej. To było irracjonalne, ale nie chciałam, żeby się ode mnie odsuwał.

Zacisnęłam dłoń na jego koszulce i pod wpływem impulsu objęłam jego biodra nogami. Hokeista wykorzystał to i jeszcze bardziej zmniejszył odległość między nami.

– Doprowadzasz mnie do szaleństwa, roszpunko – wydyszał, obdarowując mokrymi pocałunkami moją szyję i dekolt.

– Wayne... – jęknęłam cicho, trzymanie języka za zębami szło mi coraz gorzej.

– Powiedz mi czego potrzebujesz, Penelope – odezwał się pomiędzy pocałunkami – powiedz, a ci to dam i będę cię przy tym traktował jak pieprzoną księżniczkę, bo na to zasługujesz.

Słodki Jezu, chyba dostałam gorączki od kilku jego słów. Miałam wrażenie jakby temperatura w pokoju znacznie się podwyższyła.

– Ciebie – wydukałam szybko, nie myśląc logicznie – chcę ciebie, całego.

– Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem, roszpunko. – Posłał mi ten swój popisowy uśmiech zanim zdjął ze mnie koszulkę, a w następnej kolejności szorty.

Ta noc miała być dla mnie niezapomniana.

***

Moją pierwszą myślą po przebudzeniu było, że coś mnie przygniata. Szybko okazało się, że to ramię Wayne'a, który trzymał mnie mocno w objęciach, zupełnie jakbym była pluszowym misiem.

Powoli odgarnęłam mu loki z czoła. Zastanawiałam się teraz jak to będzie z naszym układem, jak to będzie z nami. Czy będziemy udawać, że nic się nie stało? A może on będzie chciał o tym porozmawiać?

Cholera, zaraz zacznę panikować. Musiałam się ogarnąć, bo zachowywałam się jak nastolatka, którą jeszcze nie tak dawno byłam.

Drzwi do pokoju skrzypnęły, a chłopak ani drgnął. Teraz odetchnęłam z ulgą, że wieczorem po najlepszym seksie w moim życiu zdecydowaliśmy się ubrać.

– Co tam łobuziaro? – zapytałam cicho z uśmiechem na twarzy, gdy zauważyłam Arisę. Przyglądała się nam z ciekawskim spojrzeniem, ale nie ruszyła w głąb pokoju.

– Pójdziemy na sanki? W nocy spadło jeszcze więcej śniegu, chce się pobawić.

– Och, jasne. Poczekasz na dole? Wayne jeszcze śpi, nie wiem kiedy uda mi się go dobudzić. – Zaśmiałam się cicho, a siostra westchnęła z namysłem.

– A możemy pójść same? Twój chłopak może przyjść później, nie pójdziemy daleko.

– Och... – Przez chwilę między nami nastała cisza. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, Risa widocznie nie miała ochoty, żeby wychodzić gdzieś z Waynem. – No dobrze, daj mi pięć minut, muszę się ubrać.

Na twarzy dziewczynki od razu zagościł szeroki uśmiech.

– Czekam na dole – oznajmiła uradowana i wyszła z mojego pokoju.

Westchnęłam cicho i wyswobodziłam się z uścisku chłopaka, co zajęło mi chwilę. Mimo to Winnie się nie obudził, spał twardym snem, aż do mojego wyjścia z pokoju. Napisałam do niego szybką wiadomość na kartce zanim wyszłam z pokoju.

M贸j Przypadkowy Hokeista [16+] ZAKO艃CZONEOpowie艣ci t臋tni膮ce 偶yciem. Odkryj je teraz