ROZDZIAŁ CZTERNASTY

24.4K 1.9K 1K
                                    

DOBRA, ZAPINAJCIE PASY, WSIADAMY DO MERCEDESA HAYDENA I JUŻ SIĘ NIE ZATRZYMAMY🔥🤭

Blake

Hayden McCarthy odbierający mnie z pracy to nie było coś, co potrafiłabym przewidzieć.

Odkąd Cal wysłał mi wiadomość, w której poinformował mnie, że załatwił mi podwózkę i to właśnie Hayden po mnie przyjedzie, rozmyślam nad sposobami, dzięki którym mogłabym tego uniknąć. Próbowałam przekonać brata, że pomimo szalejącej ulewy, dam radę wrócić do domu pieszo, ale on się uparł i nie dał mi możliwości wyboru. Wspomniał nawet coś o tym, że jeżeli bym się przeziębiła, to mogłabym ich zarazić, a za jakiś czas grają ważny mecz ze swoim odwiecznym rywalem, więc choroba to ostatnie, czego w tej chwili potrzebują. I jak niby miałam z tym dyskutować?

Spytałam nawet Jill, właścicielkę restauracji, a raczej baru, w którym pracuję, czy nie mogłaby mnie podrzucić do domu, ale akurat miała coś ważnego do załatwienia z księgową i musiała pilnie wyjść. Tak więc nie mam innego wyboru, jak tylko pogodzić się z faktem, że Hayden rzeczywiście tu po mnie przyjedzie i zobaczy, gdzie pracuję.

Dlaczego się zgodził? Good Fellas znajduje się w północno-zachodniej części kampusu, a dokładniej, na jego obrzeżach, niedaleko wylotu na drogę stanową prowadzącą między innymi do Martinsville. Wcale nie ma tutaj po drodze z areny do domu, więc jestem pewna, że Callum musiał go do tego zmusić. A może wisiał mu jakąś przysługę?

Po zakończeniu swojej zmiany, udaję się do prowizorycznej szatni, czyli małego pomieszczenia, w którym ustawiono kilka stalowych szafek do przechowywania rzeczy osobistych przez pracowników. Zrzucam czepek z głowy i ściągam zabrudzony fartuch. Nie zabrałam dziś ze sobą żadnych rzeczy na przebranie, bo po pracy zamierzałam od razu wrócić z Callumem do domu. Przy nim nie zwracam uwagi na to, jak wyglądam, ani jak pachnę, ale skoro zamiast mojego brata ma się tutaj pojawić Hayden, to wszystko zmienia.

Zestresowana podchodzę do przywieszonego do szafy lustra i od razu tego żałuję. Moje związane w króciutką kitkę włosy są mocno przyklapnięte, policzki czerwone od panującej w kuchni duchoty, a bluzka poplamiona na rękawie. Łapię za jej materiał i pochylam się, żeby go powąchać. Super, w dodatku śmierdzę jak frytka smażona w głębokim oleju.

Wracam do szafki i przysiadam na ławce, żeby znoszone, różowe Crocsy, przebrać na tego samego koloru kalosze. W pośpiechu zarzucam na ramiona swoją bluzę, a potem szybko wychodzę na zewnątrz.

Od razu po otwarciu drzwi w twarz uderza mnie zimy podmuch wiatru. Spadające z nieba krople deszczu osiadają na mojej skórze i włosach, szybko wsiąkają w ubrania. Prawdopodobnie powinnam była zaczekać na Haydena w środku, ale skąd niby miałabym wiedzieć, kiedy zjawi się pod barem? Poza tym, nie chciałam spędzić więcej czasu w tym smrodzie. Może na zewnątrz uda mi się trochę wywietrzeć.

Trzymając nad głową torebkę, biegnę pod daszek przy samym wejściu do knajpy. Chowam się pod nim, obejmuję rękoma mokrą torebkę i przyciskam ją do swojej klatki piersiowej. Mam nadzieję, że woda nie dotarła do znajdujących się wewnątrz słuchawek.

Stoję tak przez kilka minut, wdychając przyjemny zapach jesiennego deszczu oraz wsłuchując się w dźwięk dużych kropel rozbryzgujących się na asfaltowym parkingu.

Ostatnie tygodnie były ciepłe i słoneczne, ale wraz rozpoczęciem się ostatniego tygodnia września pogoda w Bloomington nagle się pogorszyła. Przez silny wiatr liście z coraz większą intensywnością opadają z drzew, ich jaskrawe kolory zamieniają się w mdłe i matowe.

Nawet nie wiem, kiedy i po co przymknęłam oczy. W chwili, gdy je otwieram, na prawie pustym parkingiem przed barem dostrzegam mercedesa Haydena. Chłopak siedzi za kierownicą i wpatruje się we mnie ze zdezorientowanym wyrazem twarzy.

Red Shirt. Scars On Ice #1 | +16Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz