XXIII. "Give me love"

5.8K 565 140
                                    

Przekręciłam klucz w drzwiach drżącą dłonią. Chciałam jak najszybciej dostać się do środka i sprawdzić co z Nestą.

Dzwoniłam do niej, gdy tylko wylądowaliśmy, ale cały czas włączała się poczta głosowa. Błagałam, żeby była cała i zdrowa, nie chciałam znaleźć jej nieprzytomnej na podłodze.

Weszłam w głąb mieszkania i zaczęłam nasłuchiwać. W kuchni panował istny armagedon, jakby ktoś urządził tutaj bitwę na jedzenie. Pokręciłam głową z niedowierzaniem i przeszłam do kolejnego pomieszczenia.

W salonie zastałam podobny widok. Tyle że zamiast naczyń i produktów spożywczych zastałam przewrócony stolik nocny i ciuchy porozrzucane po całym pokoju.

– O co tutaj do cholery chodzi – mruknęłam pod nosem i na palcach przeszłam do pokoju Nesty. Delikatnie uchyliłam drzwi i otworzyłam szerzej oczy, gdy zobaczyłam dwójkę ludzi.

Nesta spała z rozchylonymi ustami, a Beckett obejmował ją ramieniem i przytulał.

Wycofałam się do kuchni z niedowierzającym uśmiechem. O mój boże, co się tutaj stało, że moja najlepsza przyjaciółka, która nienawidziła hokeistów przespała się z jednym z nich? Czeka ją niezła spowiedź, tym razem jej nie odpuszczę.

Ale najpierw...muszę ogarnąć ten syf, który tutaj zostawili.

***

Nesta wstała jako pierwsza, moje nieuniknione tłuczenie się w kuchni najwyraźniej nie pozwalało jej spać.

– Cześć śpiąca królewno, jak ci się spało? – zapytałam z lekkim uśmiechem.

Odwróciłam głowę w jej stronę i parsknęłam śmiechem na minę jaką zrobiła. Ktoś tutaj chyba zapomniał, że dzisiaj wracamy do Londynu.

– Och, już jesteś – odpowiedziała ostrożnie i podeszła bliżej. Nalała sobie wody do szklanki i spojrzała na mnie ponownie dopiero po tym jak opróżniła ją do dna. – Nie patrz tak na mnie.

– Wybacz, ale nie spodziewałam się takiego widoku po powrocie do domu.

– Masz na myśli bałagan czy...

– Hokeistę w twoim łóżku? – zapytałam z rozbawieniem. Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam chwilę później, na policzki przyjaciółki naprawdę wpłynęły wściekłe rumieńce.

Końcówka tego roku była...zaskakująca.

– To była chwila słabości – zaznaczyła. Musiałam przytknąć dłoń do ust, żeby nie obudzić Becketta swoim śmiechem.

– Chwila słabości? – powtórzyłam z uniesionymi brwiami. – Przecież to do ciebie niepodobne.

– Ojciec przyszedł tutaj w święta, trochę się pokłóciliśmy, a potem Beckett sam się napatoczył. Potrzebowałam zająć czymś myśli, a on nie oponował, to tyle. – Wzruszyła ramionami i ku mojemu zdziwieniu zabrała jednego naleśnika z świeżo usmażonej sterty.

Jeżeli seks z Beckettem poprawiał jej relację z jedzeniem to byłam w stanie zapraszać go codziennie.

– Czego chciał twój ojciec? – zapytałam, poważniejąc. Jeszcze raz przyjrzałam się jej twarzy, ale nie zauważyłam żadnych nowych obrażeń.

– Poinformował mnie, że od stycznia wznawiamy treningi. Stwierdził, że nie mogę się skoncentrować i sama już nie jeżdżę tak dobrze, więc szuka kogoś z kim będę jeździła w parze.

– Co? – Zszokowana przerwałam smażenie naleśników i pokręciłam głową z niedowierzaniem. – Przecież sama jeździsz cudownie, twój ojciec pieprzy głupoty. To że nie wygrałaś jednych zawodów nie oznacza, że jesteś beznadziejna.

M贸j Przypadkowy Hokeista [16+] ZAKO艃CZONEOpowie艣ci t臋tni膮ce 偶yciem. Odkryj je teraz