XXV. Ostatnia prosta

5K 452 143
                                    

Zapraszam na ostatni rozdział,

Miłego czytania!

_____

Jeszcze tego samego dnia wybrałam numer mojej mamy, której słowa pocieszenia potrzebowałam usłyszeć. Nie wiedziałam, która jest u niej teraz godzina, nie miałam siły nawet się nad tym zastanowić.

Odebrała po drugim sygnale.

– Mamo... – Na nowo się rozpłakałam, gdy tylko usłyszałam jej głos.

– Penelope? – zapytała przerażona. – Co się stało, promyczku? Jesteś cała? Nic ci się nie stało? Błagam powiedz, że nie jesteś w szpitalu.

– Wayne mnie okłamał. – Pociągnęłam nosem i otarłam wierzchem dłoni łzy.

Wydawało mi się, że słyszę jak mama odetchnęła z ulgą.

– Jak to cię okłamał? Nie rozumiem...Weź głęboki wdech i wydech, a później opowiesz mi co się stało. Jestem pewna, że jeszcze da się to naprawić.

Tak jak mówiła, wzięłam głęboki wdech, a później wydech. Powtórzyłam tą czynność jeszcze kilka razy i w końcu zdecydowałam, że byłam w stanie o tym opowiedzieć nie dusząc się aż tak bardzo łzami.

– Gdy ja i Wayne spotkaliśmy się pierwszy raz, a on zaproponował mi ten układ powiedział mi, że Travis zrobił mu coś w przeszłości. Wayne chciał się przez to na nim zemścić, ale teraz okazuje się, że było na odwrót. To Wayne przespał się z dziewczyną Travisa, gdy mieli po szesnaście lat, żeby na drugi dzień ją rzucić. Na domiar złego okazuje się, że zawarł ze mną ten układ tylko dlatego, że podobałam mu się już wcześniej i chciał się do mnie zbliżyć. Przecież to brzmi jak szaleństwo.

– No dobrze...nie brzmi to najlepiej, okłamał cię, ale...rozmawiałaś z nim? Dałaś się mu wytłumaczyć?

– Ale tutaj nie ma czego tłumaczyć mamo, okłamał mnie. Miał tyle czasu, żeby mi o tym powiedzieć, a on co? Ukrywał to przede mną i dowiedziałam się od mojego byłego chłopaka, którego chciałabym już więcej nie spotkać. – Prychnęłam i przetarłam kolejne łzy, które przetoczyły się po moich policzkach.

– Rozumiem, że jesteś teraz zła i nie masz ochoty z nim rozmawiać. Nawet nie wiesz jak bardzo cię rozumiem, kochanie, ale powinnaś dać mu szansę to wyjaśnić. Każdy zasługuje chociaż na tyle, może nie teraz, ale za tydzień, dwa, gdy będziesz gotowa.

– Mamo ja chciałam mu powiedzieć, że go kocham. – Głos mi się załamał na ostatnim słowie. Schowałam twarz w poduszkę i zaszlochałam cicho, nie chciałam obudzić Nesty, która jeszcze o niczym nie wiedziała.

– Promyczku... – Ból i współczucie w głosie mojej mamy wcale nie pomagały. – Myślisz, że on był tym jedynym?

– Myślę, że mógł nim być, ale jakie to ma teraz znaczenie? Okłamał mnie.

– Posłuchaj mnie kochanie, wiem, że masz teraz złamane serce, ale...on zasługuje na kilka chwil, w których mógłby ci się wytłumaczyć.

– Dlaczego tak bardzo naciskasz, żebym z nim porozmawiała? Myślałam, że jesteś po mojej stronie.

– Bo jestem, ale...gdybym szesnaście lat temu nie porozmawiała z twoim ojcem to dzisiaj byśmy nie rozmawiały, a ja pewnie nadal byłabym kupką nieszczęścia. Nie chcę, żebyś popełniła ten błąd, porozmawiaj z nim.

– Nigdy tego nie słyszałam, o co pokłóciłaś się z tatą?

– Też mnie okłamał, zataił prawdę, ale to nie jest czas na tę rozmowę. To już przeszłość, po prostu chciałam żebyś wiedziała, że czasem warto dać komuś czas na wyjaśnienia.

M贸j Przypadkowy Hokeista [16+] ZAKO艃CZONEOpowie艣ci t臋tni膮ce 偶yciem. Odkryj je teraz