Rozdział XIX

1.9K 130 14
                                    

Caleb

To, co się działo od jakiegoś czasu, było cholernie pokręcone. Rita zniszczyła cały mój plan, dotyczący jej zabójstwa, a ataki Giorgia pojawiały się coraz częściej. Miałem głowę pełną roboty, a jedyne co chciałbym w tym momencie zrobić, to porządnie się wyspać.

Być z nią...

Z Eleanor znowu dzielą mnie jakieś granice, bo myśli, że ją zdradzam z Ritą. A prawda jest taka, że prędzej strzeliłbym sobie w łeb, niżbym przeleciał jakąś inną pannę.

Chciałem jej powiedzieć prawdę, bo nie zasługiwała na kolejne kłamstwa. Elen przeszła już zbyt wiele, aby po raz kolejny cierpieć. Zrobiłbym dla niej wszystko, byleby nie musiała przechodzić znowu przez piekło.

~♟️~

Siedziałem nad kolejnymi dokumentami w magazynie. Co chwila musiałem obserwować w monitorze obecną sytuację, rozgrywającą się w moim domu. Jakiś czas temu, zauważono w okolicy obce auta, kręcące się obok rezydencji. Podejrzewałem, że to Giorgio dalej nas szpieguje, dlatego moja nowa ekipa, zabezpieczyła teren, aby nikomu nie stała się krzywda. Ponadto, miałem pogląd do pokoiku, w którym właśnie przebywała Rita. Suka, miała farta, bo inaczej poharatałbym jej tę śliczną buźkę, już na pierwszym naszym spotkaniu. A zamiast tego, byłem zmuszony ubolewać nad tym, że żyje i patrzeć na jej zdradziecką mordę, szczerzącą się wprost do kamery.
- Pierdolić to... - warknąłem i rzuciłem papiery do szuflady. Zgarnąłem z oparcia fotela marynarkę i opuściłem swoje biuro.

Magazyn był opustoszały, dlatego idąc wzdłuż ciemnego korytarza, czułem się jakbym szedł prosto do piekła, z którego nie będę mógł wyjść. Było upiornie, i choć na zewnątrz było jasno, tutaj wszelkie kolory zastępował mrok i cisza. Jakby życie poza murami tego miejsca, w ogóle nie istniało.

Sergio jak zwykle wypełniał swoje obowiązki i palił papierosa obok mercedesa, gadając z kimś przez telefon. Nie pozwalałem mu wchodzić za mną do biura – potrzebowałem pełnego skupienia, a on odpoczynku ode mnie. Zamiast niego, ochroniarze kręcący się po magazynie, byli do mojej dyspozycji.

Odstawił telefon od ucha, gdy dotarłem do niego. Schował go do kieszeni i skinął mi głową.

- Myślałem, że szef pracuje dziś do późna – przypomniał mi moje wcześniejsze słowa, wypuszczając dym z ust.

Oparłem się o maskę samochodu, wpatrując się w dal. Dokładnie w miejsce, w które poszedłem trzy lata temu i już z niego nie wróciłem.

- Męczy mnie to siedzenie w papierkach, podczas gdy mojej żonie dalej na ogonie siedzi Villa – zerknąłem na niego z ukosa. – Masz jeszcze jednego? – wskazałem na fajkę, którą trzymał w dłoni, po czym ten wyciągnął jedną z paczki i mi ją podał, przy okazji ją zapalając.

- Może szefowi wydaje się, że nic nie robi w tej sprawie – zaczął, przystając zaraz obok mnie w tej samej pozycji – ale to nie prawda.

Zmarszczyłem brwi, totalnie nie rozumiejąc, co on bredzi.

- To znaczy? – spytałem, zaciągając się fajką.

- Niech szef spojrzy na to z innej strony. Gdyby nie szef, pani Torrance już dawno byłaby we Włoszech. To szef wzmocnił jej ochronę, aby czuła się komfortowo. To szef postawił wszystkich na nogi, kiedy porwano Eleanor. To szef ją znalazł, to szef był przy niej, gdy szefa potrzebowała. To pan, panie Torrance, pracuje godzinami i szuka sposobów na to, aby pana rodzina była bezpieczna.

- To dalej za mało, Sergio...

- To wystarczająco, bo gdyby szef uderzył na Giorgia, już dawno by to się źle skończyło. Jest szef najlepszym szefem i najlepszym mężem. I proszę więcej nie myśleć inaczej – zawsze będę po pana stronie i zawsze będę starał się udowodnić panu, że jest pan jedyny w swoim rodzaju – obszedł samochód i wsiadł do środka, zostawiając mnie samego.

THE KING - Mafia Life #2 || 18+Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz