ROZDZIAŁ DWUDZIESTY CZWARTY

27.4K 2.3K 3.3K
                                    

Hayden

Z każdym dniem Blake otwierała się przede mną coraz bardziej.

Nie mieliśmy zbyt wielu okazji, by ze sobą porozmawiać w rzeczywistości, ale przez ten brak jakiejkolwiek interakcji między nami chwile, w których wymienialiśmy wiadomości, jeszcze bardziej mnie ekscytowały. Świadomość, że była tak blisko mnie, a ja nie mogłem do niej pójść i z nią pogadać, dotknąć jej, pocałować, często wyprowadzała mnie z równowagi. Z drugiej jednak strony miałem poczucie, że zachowanie dystansu oraz danie sobie czasu na zrozumienie własnych emocji jest dobre nie tylko dla niej, ale i dla mnie.

Zachowanie cierpliwości stało się o wiele trudniejsze, kiedy Blake poczuła się na tyle swobodnie, by coraz śmielej dawać mi do zrozumienia, że również w jakiś sposób na nią działam. Zdarzało się, że przyłapywałem ją na wpatrywaniu się we mnie, gdy oglądaliśmy razem z Callumem i Kieranem telewizję albo spędzaliśmy z którymś z nich czas w kuchni.

Dzisiejszego ranka Blake posunęła się o krok dalej. Kiedy przygotowywałem sobie kawę, podeszła do szafki znajdującej się w pobliżu i otarła się ramieniem o moją rękę. Przez to, że miałem na sobie jedynie T-shirt, na mojej skórze od razu pojawiły się ciarki. Chciałem coś powiedzieć, ale przypomniałem sobie, że poza Blake w kuchni przebywa z nami Cal.

Dziewczyna uciekła ode mnie szybko, jak miała w zwyczaju. Zanim jednak odwróciła się do mnie plecami, dostrzegłem malujący się na jej ustach uśmiech.

To popieprzone, ale nie mogę przestać myśleć o tym niewinnym dotyku przez cały cholerny dzień. Zastanawiam się, czy mogę traktować go jako zachętę do posunięcia się o krok dalej w naszej relacji, aż w końcu decyduję się sam o tym przekonać.

Najpierw postanowiłem, że napiszę do niej od razu po treningu, ale będąc już w szatni, prawie w pełni ubrany, dochodzę do wniosku, że nie skupię się ani na minutę, jeżeli nie zrobię tego teraz. W pomieszczeniu zostałem tylko ja i kilku innych chłopaków, więc stwierdzam, że to idealny pomysł. Wyciągam telefon z szafki, a następnie siadam na ławce, żeby nie przeciążać niepotrzebnie stóp, na które wsunąłem już łyżwy.

Hayden McCarthy: Cześć

Na całe szczęście, Blake odpisuje mi w przeciągu kilkunastu sekund.

Blake Howard: Cześć

Blake Howard: Co tam?

Hayden McCarthy: Jeżeli myślisz, że nie widziałem, jak się dziś na mnie gapiłaś w kuchni, to się mylisz

Nie mam czasu na owijanie w bawełnę.

Boże, tak bardzo chciałbym zobaczyć, jaką minę zrobiła po przeczytaniu tej wiadomości, że aż mnie od tego skręca.

Blake Howard: Nie wiem, o czym mówisz

W reakcji na te słowa kąciki moich ust mimowolnie się unoszą.

Hayden McCarthy: Wiesz

Blake Howard: Nie wiem

Hayden McCarthy: Pewnie nie wiesz też, kto przypadkowo otarł się o mnie ramieniem, kiedy przygotowywałem sobie kawę?

Blake Howard: Niestety nie. Przykro mi

Jasne. Blake ewidentnie się ze mną droczy, a ja to uwielbiam.

Hayden McCarthy: Jeżeli chcesz mnie dotknąć, po prostu to zrób

Hayden McCarthy: Ale może nie akurat wtedy, gdy poza nami w kuchni przebywa także twój brat

Red Shirt. Scars On Ice #1 | +16Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz