Mój dom

6.2K 198 146
                                    

Jeden dzień. Już jutro będzie sylwester i nowy rok. Normalnie bym się cieszyła, jednak z racji, że właśnie w sylwestra cała prawda wyjdzie na jaw, to się stresuję i boję. Przez tą sytuację bardzo mało śpię, dlatego znów obudziłam się nie wyspana. Albo nie potrafię zasnąć, albo budzę się w środku nocy kilkanaście razy. Strasznie mnie to męczy. Stres nie wpływa na mnie dobrze. Przez brak snu, mam wielkie wory pod oczami, często miewam bóle głowy, zdarza się, że nawet pojawia się u mnie ucisk w klatce piersiowej. Jest ze mną źle, a nawet to bardzo źle. Mam dość już tego stanu, w którym aktualnie się znajduję. Nie potrafię już czerpać z niczego radości, bo jak mam chodzić uśmiechnięta, skoro jutro rozpocznie się piekło. Ja lub ktoś z moich bliskich może umrzeć. Po prostu odejdzie, na zawsze. Ciągle, gdy o tym myślę to mam łzy w oczach. Chciałabym skupić się na czymś innym, ale nie potrafię.

Pół roku życia w kłamstwie potrafi rozwalić człowieka.

Nienawidzę zimy. Podczas tego okresu są tylko dwie rzeczy, które lubię. Święta i urodziny Mateo, które są już dzisiaj. Jednak w tym roku, żadna z tych okazji nie potrafiła sprawić, żebym chociaż na chwilę się uśmiechnęła. Przynajmniej tak mi sie wydawało. W tym roku były moje pierwsze święta bez mamy. Przez ponad pięć lat byłam tylko ja, ona i nasze wspólne tradycje świąteczne. Zawsze budziła mnie wcześnie rano w dzień wigilii, żeby wspólnie przygotowywać posiłki. Podczas tej czynności zawsze śpiewałyśmy świąteczne piosenki i tańczyłyśmy. Moją ulubioną tradycją, którą wymyśliłam razem z mamą to było to, że prezenty przygotowywałyśmy własno ręcznie. W tym roku nie było ani tradycji, ani mamy. Zostałam tylko ja. Jednak święta z chłopakami nie były takie złe, znaczy nie były złe, dopóki nie wyszła duża kłótnia.

***

24.12.2023.

Nie chciałam świąt. Nie bez mojej mamy. Od rana miałam zepsuty humor. Pierwsze co zrobiłam, gdy się obudziłam, to zaczęłam płakać. Okropnie się czułam z faktem, że nie obudziła mnie uśmiechnięta mama, która radośnie poruszała się w rytm piosenki Jingel Bell Rock, ubrana w czerwony fartuch, na którym były namalowane śnieżynki, tylko obudził mnie budzik. Nie potrafiłam się cieszyć, gdy jej nie było obok. Jednak wiedziałam, że nie mogę tak wrogo się nastawiać do tegorocznych świąt. Miałam czwórkę bliskich mi osób, z którymi miałam spędzić ten dzień. Do 16 roku życia wierzyłam w Mikołaja. Oczywiście już wcześniej mnie ludzie poinformowali, że tak naprawdę pod choinką to rodzice chowali prezenty, a nie staruszek w czerwonym stroju, który lubi ciasta i mleko, ale ja chciałam wierzyć, że on istnieje. Podobał mi się fakt, że naprawdę na świecie jest ktoś, kto z dobroci i prosto z serca rozdaje małym dzieciom prezenty. O to też chodzi w święta. O wiarę i magię. Dlatego zawsze gdy wybiła północ i nastała noc wigilijna, to patrzyłam w gwiazdy i wymawiałam jedno życzenie. " Chciałabym spędzić jeszcze raz, chociaż jedną wigilię z tatą i chłopakami " Pomimo tego, że odkąd skończyłam szesnaście lat już tak nie robiłam, to zawsze dzień przed wigilią, gdy kładłam się spać to wyobrażałam sobie jakby wyglądała moja wigilia, gdyby wszyscy nadal tutaj byli.

Dlatego też, chciałam spędzić dobrze święta w tym roku, bo w końcu moje życzenie się spełniło, tylko że nie ma w nim mojej mamy oraz taty. Mamy mi brakowało, ale taty już nieszczególnie. Oczywiście nadal go kochałam, bo jednak jest moim rodzicem, ale ciężko mi jest z nim przebywać w jednym pomieszczeniu. Nie jest już tym samym tatą co kiedyś. Gdy już otarłam ostanie łzy, to poszłam się przygotować na dzisiejszy dzień. Po porannej toalecie, przeszłam do garderoby . Ubrałam się w świąteczny komplet, który składał się z czerwonej bluzy w białe śnieżynki i spodnie z tym samym wzorem. Na nogi włożyłam brązowe kapcie, które wyglądały jak renifery. Włosy związałam w koka, a następnie opuściłam swój pokój. Gdy zeszłam na dół, to zatrzymałam się przy lustrze, które było powieszone na przeciwko mnie. Wyglądałam jak siedem nieszczęść. Widać było po mojej twarzy, że jestem zmęczona i, że brakuje mi snu.

It was always you - Cześć pierwszaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz