Rozdział 1. Niespodziewany gość

89 10 6
                                    

Applejack POV

Jestem... No, właśnie, kim jestem? Niby nazywam się Applejack i jestem zwyczajnym jedenastoletnim kucykiem, lecz... Nie mam pojęcia co chcę robić, jak to robić albo w ogóle co MUSZĘ robić w życiu. Dla mojej rodziny liczy się tylko jedna rzecz - jabłka. Mieszkamy na niewielkim wzgórzu w drewnianym domku. Obok niego jest duża, czerwona stodoła, a za nią ciągnie się ogromny sad jabłkowy. Z drugiej strony są pola i inne wiejskie krajobrazy. Niby jest tu wszystko czego potrzeba, ale za to relacje między kucykami są nienajlepsze. Znaczy... Moja rodzina, kucyki z miasteczka Ponyville, czy też po prostu wszystkie ziemskie żyjemy ze sobą w zgodzie. Handlujemy ze sobą warzywami, pomagamy sobie nawzajem w uprawie roślin, po prostu, zadajemy się ze sobą i nie ma między nami żadnych sporów i w ogóle. Wychodzi na to, że jesteśmy specjalistami od upraw. Ale jak to mawia Babcia Smith " w przeciwieństwie do tych fajtłap pegazów i jednorożców ". Nie wiem dlaczego wszystkim kucykom ziemskim przeszkadzają te dwie rasy. Przecież... My wszyscy jesteśmy kucykami! Jaka jest różnica? Dlaczego my wszyscy się nienawidzimy? Nie rozumiem tego. Co oni nam takiego zrobili, a co my im? Fajnie by było gdybyśmy wszyscy stanowili jedną wspólnotę czy coś takiego. Lecz nie ma na co liczyć. Zawsze będzie jakieś " ale".

Szkoda, że moich rodziców tu nie ma... Oni byli całkiem inni, tacy jak ja. Pragnęli zgody między wszystkimi kucami. Niestety, zginęli w pożarze jak byłam malutka... Lecz nie będę o tym myśleć i się zamartwiać. Oni by tego nie chcieli. Powiedzieli mi, że nieważne co się dzieje, to mam trzymać łebek ku górze i się nie przejmować. Właśnie siedziałam sobie pod drzewem w głębi sadu i rozmyślałam. To było moje ulubione miejsce. Wszędzie cisza, jedynie szelesty liści i delikatny powiew wiatru. W powietrzu unosił się słodki zapach dojrzewających liści. Drzewa były bardzo ciasno zasadzone więc o cień w tym miejscu nie było trudno. Nagle usłyszałam dziwne hałasy. Po chwili ujrzałam grupkę pegazów, krążących wysoko nad naszym sadem. Zwinęłam się trochę i schowałam za niewielkim pniakiem. Wtedy jeden z nich sfrunął w dół i zabrał kilka jabłek do siatki w pyszczku! Ja wolałam się nie wychylać i obserwowałam całą sytuację.
Hmmm... Co tam trochę jabłek z jednej jabłoni... My ich mamy tysiące! Może ich potrzebują bardziej niż my? A nie mogą ładnie poprosić czy coś bo nasza rodzinka i reszta się uparła, że to obiboki! Wtem usłyszałam krzyki farmerów.

- To znowu oni! Atakować!!! - ryknął jeden z nich.

Nagle ujrzałam jak na dachu od naszej szopy stanęło kilku kucyków. Mieli oni w kopytach jakieś dziwne przyrządy, coś w rodzaju procy. Obok nich leżały woreczki wypełnione kamieniami. Pomimo, że siedziałam ukryta w sadzie, to doskonale ich widziałam. Wtedy zaczęła się niezła akcja. Farmerzy ustawili swoje proce lekko pod kątem na niewielkich, wbitych kijkach, a do tej tasiemki wystrzałowej przymocowali kamień i puszczali. Odłamki leciały w stronę pegazów. Ten, który trzymał siatkę, przekazał ją reszcie, a ci zaczęli zwiewać.

- Nie uciekajcie, wy świnie jedne! - wnerwił się rolnik.

Wtem jeden z większych kamieni trafił w tego pegaza! Zaczął on spadać w stronę sadu, w której się znajdowałam.

- I nie wracaj! - zarżał mój brat, Big Macintosh.

Zdziwił mnie fakt, że reszta kucyków nie ratowała tego co spadał. Najzwyczajniej w świecie odleciały! Zauważyłam, że ten pegaz był co raz bliżej i bliżej. Dostrzegłam, że to była młoda klaczka, niczym w moim wieku! Z jej skrzydła leciała krew, a ona obracała się w powietrzu i wrzeszczała. W końcu wylądowała nieprzyjemnie na ziemi, przesuwając się po niej na brzuchu jeszcze dalej niż się znajdowałam. Wreszcie zatrzymała się, i leżała tak wycieńczona. Zaczęłam powoli do niej podchodzić. Uszy mi opadły kiedy zobaczyłam jak bardzo jest ranna. Próbowała się podnieść czy też machać swoimi małymi skrzydełkami. Żal mi jej... Usiadłam przy niej, a ta zmarszczyła czoło i opuściła uszy. Zwinęła się w kulkę i zasłoniła pyszczek kopytkami.

- N-nie rób mi krzywdy! - sapnęła słabym głosem.

Ja otworzyłam lekko pyszczek, a po chwili lekko się uśmiechnęłam.

- Nie bój się, nie zrobię ci nic... Po co miałabym to robić? - powiedziałam spokojnym głosem.

- Jesteś ziemskim kucykiem! Tacy jak ty... Trafili we mnie... - zwinęła się bardziej.

- Widziałam to... To niesprawiedliwe! Chwytają cię tylko dlatego, że jesteś pegazem! - przysunęłam się bliżej.

- Taaa... Ałć... - poruszyła lekko skrzydłem.

- Pokaż to skrzydło. - usiadłam blisko niej.

Całe miała we krwi. Pióra jej odpadały i chyba było zwichnięte. Wstyd mi za rolników z naszej farmy, przez nich ta biedna klaczka cierpi!

- Masakra... Chodź ze mną, znam taką jedną zebrę w tym lesie. Ona ci pomoże. - wskazałam kopytem w głąb sadu.

Znajdował się za nim ogromny i rzekomo straszliwy las Everfree. Podobno raz kto tam trafi to już z niego nie wyjdzie. Ale to nieprawda! Odkryłam kiedyś taką ścieżkę prowadzącą prosto do drzwi szamanki zebry Zecory. Na szczęście ona nie jest wmieszana w te equestriańskie spory, w końcu nie jest kucykiem.

- Zebrę? A nie zrobi nam krzywdy? - zatrząsnęła się lekko.

- Spokojnie, już raz mi pomogła! Poparzyłam się pokrzywami podczas wyprawy do lasu i akurat się na nią natknęłam. Zrobiła mi jakiś napar i poczułam się jak świeże jabłuszko! - uśmiechnęłam się.

- D-dobra... - próbowała wstać, ale zaraz upadła.

- Hmmm... Czekaj, pomogę ci. - wpełznęłam pod nią i po chwili leżała mi na plecach. - A tak w ogóle to... Jestem Applejack. - dodałam.

- A ja Rainbow D-dash. - kaszlnęła. - Wow, silna jesteś... Jak koń! - zachichotała.

- Hah, no wiesz... Taka jestem! - machnęłam swoją grzywą i niechcący ją w twarz uderzyłam. - Hehe, ups... - zarumieniłam się.

- Luzik guzik... - westchnęła.

Tak więc szłyśmy i szłyśmy w stronę lasu. W pewnym momencie poczułam, że Rainbow zaczęła mi się zsuwać z pleców. Ona też to czuła i oplotła mnie dookoła kopytkami. W środku poczułam mocne ciepełko i lekko się zarumieniłam. Coś czuję, że z tego może być piękna przyjaźń...



To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Jan 27, 2018 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Appledash: Nie igraj z przeznaczeniemOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz