• epilog.

4.9K 361 15
                                        

Dziesięć miesięcy później.

- Nie tęsknisz? - Zapytała Claire siadając obok swojej kuzynki. Poppy wpatrywała się od kilku minut w jeden punkt, bez żadnego celu.
- Bardzo. Ale wiesz co? To bez sensu. Nie powiem, że związek z nim był bez sensu, ale... zmienił mnie. - Wyszeptała wstając z ławeczki. Kiedy miały wychodzić z cmentarza zaczęło padać. Niewielkie krople deszczu zamieniły się w ulewę. Na szczęście nie musiały wracać na piechotę. Na pustym parkingu stał srebrny chevrolet wewnątrz którego siedział już Calum. Claire wsiadła zajmując miejsce pasażera i przywitała się ze swoim chłopakiem. Hood oderwawszy się od warg brunetki spojrzał w lusterko i zayważył, że blondynki, którą miał za zadanie chronić wcale nie ma na tylnim siedzeniu. Wysiadł z auta i rozejrzał po okolicy marszcząc brwi. Odnalazł ją dopiero wtedy gdy usłyszał donośny szloch z drugiej strony auta. Serce łamało mu się na pół gdy widział ją w takim stanie. Gdy uświadamiał sobie, że tylko on zna prawdę. Poppy udawała. Była wspaniałą aktorką. Udawała przed wszystkimi, że nie boli ją śmierć Luke'a. Że już nic do niego nie czuje, że nie tęskni, że wyleczyła się z tego wszystkiego, że zapomniała. Ale nie potrafiła. Kiedy obszedł samochód zauważył, że blondynka mocno obejmuje ramionami ciało swojej kuzynki. Postanowił napisać krótką wiadomość i zabrać je do domu.
Od pięciu miesięcy mieszkały w Dublinie. Poppy poznała prawdę o Luke'u i wiedziała, że nie może dłużej zostać w domu. Uciekła z Calumem. Po miesiącu dołączyła do nich Claire. Stara, wyremontowana kamienica niedaleko centrum miasta była doskonałą kryjówką. Mieszkali w trójkę.
Calum objął ramieniem Claire a Poppy szła tyłem. Od czasu do czasu słyszeli jak ciągnie buty po ziemi i leniwie wchodzi na kolejne stopnie. Kiedy dotarli pod drzwi chłopak otworzył je i wszedł do środka zdejmując przemoczoną kurtkę i buty. Claire zrobiła dokładnie to samo. Podczas gdy Hood żartował, że powinni wziąć prysznic razem, bo tak będzie szybciej zorientował się, że Poppy nie ma w mieszkaniu. Spojrzał porozumiewawczo na dziewczynę a ta ruszyła w stronę korytarza. Wówczas oboje usłyszeli szloch Poppy. Kiedy wyszli na klatkę schodową zauważyli, że blondyn stoi na schodach prowadzących na następne piętro. Blondynka okłada pięściami jego tors, ale on kurczowo trzyma w swoich dłoniach jej nadgarstki.
- Nienawidzę Cię, nienawidzę Cię, nienawidzę. - Powtarzała jak mantrę. Miała stłumiony głos. Blondyn próbował ją przytulić, uspokoić. Na marne.
- Proszę. Zacznijmy od nowa. - Powiedział ujmując jej twarz w swoje dłonie. Dopiero wtedy zauważyła, że się zmienił. Nie miał już kolczyka w wardze. Jego włosy były ciemniejsze, inaczej ułożone. Ubrany w garnitur wyglądał na wiele starszego.
- Luke. - Z jej ust padły kolejne słowa, które zaczęła powtarzać w kółko.
- Teraz Mason. Mason Collier. - Szepnął całując jej czoło. - Ucieknij ze mną. Ostatni raz. - Wyszeptał cicho.
- Nie. Teraz zrobimy po mojemu. - Wyszeptała patrząc w jego oczy. Miał soczewki, ponieważ miały kolor brązowy.
- Wszystko co tylko chcesz. - Wyszeptał, ale dziewczyna odsunęła się i spojrzała na swoją kuzynkę i jej chłopaka.
- Miałam ochotę Cię uderzyć. - Odezwała się gdy chłopak zaczął ocierać jej łzy.
- Zasłużyłem. - Odpowiedział śmiejąc się pod nosem.

*

W moim zamyśle Luke był zamieszany w sprawy związane z jakimś gangiem, został świadkiem koronnym. Mam nadzieję, że wszystko już jest jasne. :)

why'd you only call me when you're drunk? • hemmings.Where stories live. Discover now