-przykro mi, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, żeby uratować waszego przyjaciela. Niestety nie udało się. Obrzęk mózgu był zbyt obszerny, w zasadzie od początku nie dawaliśmy mu dużych szans na przeżycie. Możecie iść się pożegnać. - oznajmił ze smutkiem lekarz.
-Ale jak to... - wypowiadając te słowa, głos Karoliny kompletnie się załamywał, łzy napływające do jej oczu odbierały jej głos. Jak to, to jest niemożliwe, że on, że Jacek nie żyje... To jakiś pieprzony sen!!! Gdzie ty jesteś, Boże, żeby zabierać takiego człowieka!!! Co na to powie Jaskowska, nawet nie wspominając o Oli!!! Ona się załamie, to będzie chyba spełnienie jej największych koszmarów. Jeszcze wczoraj dawali im wspólny prezent na urodziny Karoliny, a niedługo oni będą mogli zagościć na jego... Dobra, bez owijania w bawełnę, będą mogli zagościć na jego pogrzebie. To jest niemożliwe, niemożliwe!!!
-Nie płacz, kochanie. - powiedział Mikołaj, sam jednak trudno składał zdania. Nie mógł sobie wyobrazić, że jego przyjaciel nie żyje. Zresztą jest to chyba ogromny cios dla całej komendy, nie mówiąc już w ogóle o Oli Wysockiej. - Chodź, pojedziemy do domu.
***
-Nie wierzę, Mikołaj, nie wierzę. Jacek nie żyje? Przecież do cholery jasnej, to jest niemożliwe!!! - wciąż nie mogła się pozbierać, po śmierci Nowaka.
-Spokojnie, Karo. Też trudno mi w to uwierzyć. Skoro tak przeżywasz śmierć człowieka, który w zasadzie nie znaczył dla ciebie wiele, to pomyśl sobie, co ja przeżywałem, jak jechałem na rozpoznanie, bo podejrzewali, że to twoje ciało znaleziono w lesie za miastem. Co chwilę prosiłem kogoś, żeby mnie uszczypnął, wciąż ocierałem oczy, myśląc, że to jakiś cholerny sen. Na szczęście cię znalazłem i jesteś teraz obok mnie. Nie wiem, co by było gdyby... - nie dokończył, Karolina mu nie dała. Przyciągnęła go lekko do siebie i spojrzała prosto w oczy.
-Nie myśl o tym, co by było gdyby. Ważne, że jestem teraz tu obok ciebie i możesz cieszyć się, że masz taką wspaniałą narzeczoną. - uśmiechnęła się.
-Tak. Masz rację. - przytulił ją do siebie.
-Od razu mi lepiej - stwierdziła.
****
-Jedziemy gdzieś, nie wiem, na kolację, czy coś? - zaproponowała Rachwał.
-Tak, jasne. Idź, poczekaj na mnie w samochodzie, ja zaraz przyjdę. - powiedział, gdy poczuł, że jego telefon wibruje. Przyszła mu niepokojąca wiadomość o treści:
👆👆👆👆👆👆👆👆👆👆👆👆👆👆👆👆👆
Miały być 3 next, będą jutro
Zózia
BINABASA MO ANG
~How will I know, if you really love me...~(PiP)
FanfictionKsiążka ta, a raczej opowiadanie gdyż nie uważam się za profesjonalną pisarkę będzie przedstawiać moje wyobrażenie, jakie wydarzenia mógłyby mieć miejsce serialu "Policjantki i Policjanci". Jest to opowieść w zasadzie kilkuwątkowa, zdarzenia w dużej...
