🌹 B o n u s 3

6K 635 196
                                    

Przepraszam za zboczeństwa

~

Grudzień 2005

- Jestem! - zawołała Flora, wchodząc do domu pewnego wyjątkowo zimnego wieczoru, otrzepując pojedyncze płatki śniegu ze swojego płaszcza. Z radością zdjęła go z siebie po długim dniu pracy i prędko udała się do kuchni, gdzie jej mąż najwyraźniej przygotowywał kolację.

- Cześć, kochanie - powiedział Bill i pocałował żonę krótko, gdy ta do niego podeszła, by się przywitać.

- Gdzie Mellie? - zapytała od razu, nie widząc ani nie słysząc nigdzie ich trzyletniej córki.

- Bawi się u siebie - odparł Bill, sprawdzając coś w piecu. - Jak w pracy?

- Ty wiesz, jaka jestem wściekła? - warknęła od razu Flora, podchodząc do zlewu, by umyć w nim ręce. - W tym Ministerstwie pracują same głąby! Ten nie skończył raportów, ten w ogóle nie wie, o co chodzi... Śmiejemy się z Percy'ego, a on jako jeden z niewielu tam coś ogarnia!

- Mówiłem ci, że Percy miał tak od zawsze. - Bill zaśmiał się.

- Moim zdaniem oni wszyscy powinni wrócić do szkoły, do jakichś podstaw organizacji - kontynuowała zbulwersowsna Flora, wcierając mydło w dłonie o wiele agresywniej niż było to konieczne. - Wiesz, że nic mnie tak nie wkurza jak taka głupota. Jestem bardziej wykończona nimi niż własną pracą. Czekam na to wolne jak na zbawienie.

- Na szczęście mam coś, co cię pocieszy. Niespodziankę - powiedział Bill, opierając się o blat tuż obok niej.

- Przygotowałeś mi kąpiel? - zapytała z nadzieją, lecz mężczyzna pokręcił głową.

- Nie, lepiej.

Flora zmierzyła go wzrokiem, strzepując krople z rąk.

- Co może być lepszgo niż kąpiel w tym momencie? - zapytała, a szelmowski uśmiech zagościł na twarzy Billa.

- No ja jestem w stanie pomyśleć o pewnej rzeczy...

- Weasley! - Flora kopnęła go w kostkę, wywołując u niego śmiech.

- Dobra, dobra, nie o to mi chodziło... - Bill uniósł ręce w geście poddania się. - Zarezerwowałem nam dziś wyjazd w Alpy. Jedzieny za te trzy dni, jak tylko zacznie się twoje wolne, na dziesięć dni. Tylko ty i ja.

Florze opadła szczęka.

- Naprawdę? - zapytała z niedowierzaniem. - A co z Mellie?

- Rozmawiałem już z Charliem i Leah. Powiedzieli, że bardzo chętnie się nią zajmą przez ten czas - odparł od razu. - Wiesz... Odkąd Camellia się urodziła, w ogóle nie mamy czasu dla siebie.

- Ja to cię wygrałam na loterii - powiedziała Flora i wtuliła się w Billa jak w wielkiego misia, nie chcąc puścić. - A mówiłeś już Camellii?

- Nie, wolałem poczekać na ciebie.

- To chodźmy do niej.

Para udała się po tym do pokoju ich córki, którą oboje rozpieszczali bez końca. Była ich małą księżniczką i choć Florę hamował jeszcze czasem krukoński racjonalizm, Bill w ogóle się nie ograniczał. Najlepsze reprezentacją tego był pokój dziewczynki, urządzony w dużej mierze na pudroworóżowo z błękitnymi akcentami. Flora była przekonana, że ich spokojna i już zdolna córka będzie Krukonką.

- Mama! - zawołała radośnie blondynka będąca malutką kopią Flory, ubrana w błękitną sukieneczkę do spania. Odrzuciła lalki, którymi bawiła się w ogromnym zamku będącym przeróżowioną repliką Hogwartu.

39 Kwiatów • Bill WeasleyWhere stories live. Discover now