3

13.6K 208 242
                                        

Dziś poniedziałek lekcje były na 8 a ja oczywiście obudziła się o 8.19

-ja pierdole-powiedziałam do siebie i szybko wstałam ubrałam zieloną spódniczkę i top z długim rękawem pomalowałam rzęsy i wybiegałam z pokoju

-przepraszam za spóźnienie- pierwsze mieliśmy OPCM (obrona przez czarną magią) z profesorem Snapem

- -50 punktów dla panny Smith-nawet na mnie nie spojrzał-siadaj-oczywiście! Wolne było tylko koło blondyna jak zwykle. Ja to mam szczęście!

-czemu się spóźniłaś-powiedział mi na ucho, przez co przeszły mnie ciarki

-nie twoja sprawa-blondyn położył mi rękę na udo- weź ją

-nie pamiętasz co mi wczoraj mówiłaś? Będziesz się mnie słuchać

-naruszasz moją strefę osobistą i molestujesz mnie więc z  łaski swoje zabierz tą łapę.

-lepiej mi się nie stawiaj

-bo co? Uderzysz? Będzie mi mówić ze jestem głupia, że jestem dziwką?

-o co ci chodzi?

-o gówno! Mylisz, że co możesz tak mną pomiatać!- powiedziałam cichym szeptem

-czego nie rozumiesz Bell. Ty jesteś moja i musisz się mną słuchać

-nie jestem rzeczą żeby tak o mnie mówić!

-czy ja wam nie przeszkadzam?!-Snape zapytał i rzucił książki na moją ławkę-Panna Smith i Pan Malfoy dziś o 18 kara w bibliotece

-dobrze-powiedziałam nie zadowolona

Do konać lekcji miałam spokój. Wyszłam z sali i poszłam do damskiej toalety.

-widzisz przez ciebie mamy karę

-prze zemnie? To ty do mnie gadałeś. Wyjdź to damska

-nie wyjdę

-pierdol się i wyjdź

-jak już to tylko z tobą-mrugnął i wyszedł z łazienki

-jaki debil-powiedziałam do sobie.

Reszta dnia minęła spokojnie Draco gdzieś poszedł i nie było go przez cały dzień. Gdzieś o 17.50 wyszłam z pokoju i szlam do biblioteki kiedy na kogoś wpadłam

-przepraszam nie chciałam

-nic się nie stało, jestem Cedric Diggory a ty to

-Bella Smith ale mów mi Bell-chłopak podał mi rękę

-wiesz co śpieszę się na karę spotkamy się później -poszłam a właściwe pobiegłam na karę, świetnie! Bieganie znaczy ćwiczenie! Im więcej ćwiczeń tym lepiej

-już jestem-weszłam do biblioteki i zobaczyłam siedzącego już tam Draco

-świetnie-powiedział profesor-oddajcie różdżki musicie to zrobić bez magii-Wziął nasze różdżki i wyszedł z sali,  rzucił jakieś zaklęcie na drzwi żebyśmy nie mogli wyjść . Zaczęłam układać książki na półce a blondyn najwidoczniej nie miał zamiaru ruszyć swoich czterech liter, zdenerwowało mnie to i to dosyć mocno

-możesz?- zapytałam i rzuciłam książki na nogi chłopaka

-ale o co ci chodzi?

-pomóż mi nie będę tego robić sama!

-nie tym tonem to po pierwsze, a po drugie nie, nie pomogę ci

-wstawaj- powiedziałam pewna siebie

-ja tu wydaje rozkazy a nie ty- miałam już mały plan jak go wkurzyć

Zdjęłam książki z jego kolan i sama na nie usiadła

-ładnie cię proszę-powiedziałam szeptem- WEŹ SIĘ DO ROBOTY BO NIE CHCE MI SIĘ TEGO SAMEJ ROBIĆ!-wstałam i ponownie rzuciłam na jego kolana książki

-mówiłem ci kurwa nie tym tonem!

-a ja ci mówiłam ze masz zacząć coś robić! I co masz to w dupie!

-Jezu dobra-wyciągnął różdżkę i powiedział jakieś zaklęcie, wszystkie książki się ułożyły

-Ze co? Przez ten cały czas miałeś różdżkę i nic nie zrobiłeś? Czemu?!

-po pierwsze nie mógł bym patrzeć na twoją.....-zaciął się-na to jak się męczysz, a po drugie za błędy się płaci nie

-po pierwsze nie patrz się na moją dupe, a po drugie to przez ciebie tu...-już chciał coś powiedzieć ale mu nie pozwoliłam

-nic nie mów-powiedział chłopak

Usiadłam na krzesło i czekałam na profesora. Dzięki Bogu Malfoy nie odzywał się do mnie. Kiedy przyszedł przebiegłam się do swojego dormitorium umyłam się i szybko zasnęłam

𝑻𝑹𝑼𝑺𝑻 𝑴𝑬; 𝑫.𝑴 𝟏𝟖+Where stories live. Discover now