Dziś poniedziałek lekcje były na 8 a ja oczywiście obudziła się o 8.19
-ja pierdole-powiedziałam do siebie i szybko wstałam ubrałam zieloną spódniczkę i top z długim rękawem pomalowałam rzęsy i wybiegałam z pokoju
-przepraszam za spóźnienie- pierwsze mieliśmy OPCM (obrona przez czarną magią) z profesorem Snapem
- -50 punktów dla panny Smith-nawet na mnie nie spojrzał-siadaj-oczywiście! Wolne było tylko koło blondyna jak zwykle. Ja to mam szczęście!
-czemu się spóźniłaś-powiedział mi na ucho, przez co przeszły mnie ciarki
-nie twoja sprawa-blondyn położył mi rękę na udo- weź ją
-nie pamiętasz co mi wczoraj mówiłaś? Będziesz się mnie słuchać
-naruszasz moją strefę osobistą i molestujesz mnie więc z łaski swoje zabierz tą łapę.
-lepiej mi się nie stawiaj
-bo co? Uderzysz? Będzie mi mówić ze jestem głupia, że jestem dziwką?
-o co ci chodzi?
-o gówno! Mylisz, że co możesz tak mną pomiatać!- powiedziałam cichym szeptem
-czego nie rozumiesz Bell. Ty jesteś moja i musisz się mną słuchać
-nie jestem rzeczą żeby tak o mnie mówić!
-czy ja wam nie przeszkadzam?!-Snape zapytał i rzucił książki na moją ławkę-Panna Smith i Pan Malfoy dziś o 18 kara w bibliotece
-dobrze-powiedziałam nie zadowolona
Do konać lekcji miałam spokój. Wyszłam z sali i poszłam do damskiej toalety.
-widzisz przez ciebie mamy karę
-prze zemnie? To ty do mnie gadałeś. Wyjdź to damska
-nie wyjdę
-pierdol się i wyjdź
-jak już to tylko z tobą-mrugnął i wyszedł z łazienki
-jaki debil-powiedziałam do sobie.
Reszta dnia minęła spokojnie Draco gdzieś poszedł i nie było go przez cały dzień. Gdzieś o 17.50 wyszłam z pokoju i szlam do biblioteki kiedy na kogoś wpadłam
-przepraszam nie chciałam
-nic się nie stało, jestem Cedric Diggory a ty to
-Bella Smith ale mów mi Bell-chłopak podał mi rękę
-wiesz co śpieszę się na karę spotkamy się później -poszłam a właściwe pobiegłam na karę, świetnie! Bieganie znaczy ćwiczenie! Im więcej ćwiczeń tym lepiej
-już jestem-weszłam do biblioteki i zobaczyłam siedzącego już tam Draco
-świetnie-powiedział profesor-oddajcie różdżki musicie to zrobić bez magii-Wziął nasze różdżki i wyszedł z sali, rzucił jakieś zaklęcie na drzwi żebyśmy nie mogli wyjść . Zaczęłam układać książki na półce a blondyn najwidoczniej nie miał zamiaru ruszyć swoich czterech liter, zdenerwowało mnie to i to dosyć mocno
-możesz?- zapytałam i rzuciłam książki na nogi chłopaka
-ale o co ci chodzi?
-pomóż mi nie będę tego robić sama!
-nie tym tonem to po pierwsze, a po drugie nie, nie pomogę ci
-wstawaj- powiedziałam pewna siebie
-ja tu wydaje rozkazy a nie ty- miałam już mały plan jak go wkurzyć
Zdjęłam książki z jego kolan i sama na nie usiadła
-ładnie cię proszę-powiedziałam szeptem- WEŹ SIĘ DO ROBOTY BO NIE CHCE MI SIĘ TEGO SAMEJ ROBIĆ!-wstałam i ponownie rzuciłam na jego kolana książki
-mówiłem ci kurwa nie tym tonem!
-a ja ci mówiłam ze masz zacząć coś robić! I co masz to w dupie!
-Jezu dobra-wyciągnął różdżkę i powiedział jakieś zaklęcie, wszystkie książki się ułożyły
-Ze co? Przez ten cały czas miałeś różdżkę i nic nie zrobiłeś? Czemu?!
-po pierwsze nie mógł bym patrzeć na twoją.....-zaciął się-na to jak się męczysz, a po drugie za błędy się płaci nie
-po pierwsze nie patrz się na moją dupe, a po drugie to przez ciebie tu...-już chciał coś powiedzieć ale mu nie pozwoliłam
-nic nie mów-powiedział chłopak
Usiadłam na krzesło i czekałam na profesora. Dzięki Bogu Malfoy nie odzywał się do mnie. Kiedy przyszedł przebiegłam się do swojego dormitorium umyłam się i szybko zasnęłam
YOU ARE READING
𝑻𝑹𝑼𝑺𝑻 𝑴𝑬; 𝑫.𝑴 𝟏𝟖+
Fanfiction-to nie sen?- zapytałem nie dowierzając własnym oczom -nie skarbie- powiedziała kojącym głosem- teraz będziemy razem -już zawsze razem, ja i ty | Historia zawiera relacje toksyczne, sceny brutalne i seksulane. Oraz znęcanie psychicznie i fizyczn...
