12# Złapię Cię

120 11 0
                                    


– Kurwa ileż można siedzieć w tych cholernych krzakach? – szepnęłam do siebie, czując jak bolą mnie plecy. Będąc w pochylonej pozycji i obserwując przez liście biegającą grupę siatkarzy u podnóża wzgórza, gdzie się chowaliśmy całą grupą, myślałam nad tym, ile jeszcze to zajmie.

Przeciwna grupa musiała być tak samo zmęczona tym wszystkim, jak i my, ale widok ich biegających ze zdjętymi koszulkami, przewieszonymi jak bandany na głowie, wynagradzał nam wszystkie trudny.

Obserwowałam właśnie, jak Nick odnalazł ostatnią z naszych pozostawionych kartek, którą Ruby dumnie ukryła w dziupli. Zeszli się całym zespołem i lekko dysząc, czytali nasze ostatnie zadanie dla nich. Pomysłowością uraczył ich Ryan, który postanowił dopiec swojemu bratu, tak by zapamiętał tę grę na długo. Może początkowe pompki lub szukanie skarbu było zbyt oklepane, lecz teraz musieli dobrać się w pary, w których jedna osoba miała siąść na barkach drugiej, i tak mieli iść nas szukać. Pod górę i to z mnóstwem mokrych liści wokoło. Wyobrażałam już sobie, jak zszokowani dostawali plaszczaka od mijanych gałęzi.

Zanim się obejrzałam, wskoczyli sobie na plecy i podążyli za ostatnią ze strzałek, która prowadziła ich niedaleko nas. Siedząc sobie na plecach, zarządzili rozdzielenie się i przeszukanie terenu. Killian siedział Nickowi na plecach i wystawiając ręce, kierował go w danym kierunku. Cały zespół siatkarzy, łącznie z nimi, wszyscy byli bez koszulek, co przykuło uwagę całej damskiej części naszego koła. Nawet Ruby nie ukryła, że obczaiła niejednego z nich. W końcu pomysł z koszulkami był jej. Ja jednak przewróciłam oczami, mając ochotę już wracać. Nie do końca o takich podchodach myślałam.

Nagle za sobą usłyszałam cichy pisk jednej z dziewczyn. Odwróciłam się gwałtownie i dojrzałam jednego z siatkarzy, który znalazł jej kryjówkę.

– Chłopaki, tutaj się chowają! – krzyknął natychmiastowo.

– Wiejcie! – Zarządziła Ruby, po czym cała nasza grupa się rozbiegła.

Było jednakże już za późno, drużyna przeciwna szybko nas otoczyła, a przede mną stał sam Nick z Killianem na plecach. Zeskoczył z niego i otrzepując się, spoglądnął na mnie.

– Wiedziałem, że jesteś niska, ale nie aż tak, że pomieści cię krzak – zaśmiał się brunet, a Nick starał się jak mógł, by powstrzymać uśmiech.

Prychnęłam niezadowolona i się skrzywiłam.

– Uroczy jak zawsze.

– Drętwa jak zawsze – zawtórował mi, lekko unosząc kącik ust.

Nie miałam siły nawet na kolejną wymianę zdań. Nie rozumiałam, co go ugryzło. Jeszcze ostatnio, kiedy byliśmy razem w tym pieprzonym hotelu, żegnał się z uśmiechem, lecz od tego czasu stał się opryskliwy i cięty na mnie.

Na całe szczęście Ruby skończyła rozmowę z Aaronem, który chwalił się swoim czasem zakończenia gry. Pozwoliło nam to zacząć naszą rundę.

– Pokażmy im, jak to się robi! – krzyknął blondyn, rzucając Ryanowi i Ruby pewne siebie spojrzenie.

– Co za idiota – skwitowała Ruby, a następnie zwołała nas do siebie, na krótką naradę.

– Słuchajcie, róbcie, co chcecie, ale musimy to wygrać. Nie zdzierżę przegrania z tym kolesiem – wyjaśniła, mając morderczy wyraz twarzy.

Odczekaliśmy kilkanaście minut, by zespół Aarona mógł się ukryć i wyruszyliśmy za nimi. Początkowe kartki były dość łatwe do znalezienia. Trafiło nam się parę dziwacznych zadań, a związanie sobie ze sobą nóg, po ówczesnym dobraniu się w trójki było jednym z nich. Oprócz tego szybki test jedzenia chilli oraz nakarmienia jednego z członków zespołu bez patrzenia jogurtem wydawało się na pozór łatwe, lecz wcale takie nie było. Po minie Flynna mogłam od razu założyć, że dzisiejszy wieczór skończy w kiblu, gdyż ledwo mógł stawiać kroki po takiej dawce ostrości. Na całe szczęście zostawili mu litr mleka, który swoją drogą zniknął za jednym haustem. A włosy Alice już raczej tego dnia nie będą takie same. Współczułam jej strasznie rozczesywania ich po takiej dawce jogurtu i posypki. Ale udało się. Byliśmy coraz bliżej końcowych zadań. Ruby wzięła się za planowanie, dzięki niej nawet przyśpieszyliśmy, ale utknęliśmy na ostatniej kartce, gdzie jak na złość zobaczyliśmy napis „Powodzenia, leszcze!" Odwróciliśmy kartkę i ujrzeliśmy cholernie trudne działanie matematyczne. Trzymając kartkę w dłoniach, otworzyłam szerzej oczy, nie ogarniając, czy to wuef, czy kurde już matma. Spojrzałam przeraźliwie na Ruby i Ryana, którzy przeklęli pod nosem. Blondyn pomasował się po karku i odebrał ode mnie zadanie. Skrzywił się i o mało nie zmiął go na naszych oczach, lecz Ruby go powstrzymała.

The Stolen HeartOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz