Gigi poszła do domu godzinę temu. Wczoraj naprawdę świetnie się razem bawiłyśmy, ale niestety na każdego zawsze musiał przyjść czas. Zmywałam naczynia po wczorajszej, małej imprezce. Dziś miałam wizytę kontrolną nogi, więc musiałam się przygotować. Ściągnęłam powoli ortezę, aby zobaczyć jak wygląda kostka. Musiałam stwierdzić, że opuchlizna już w większości zeszła, ale nie z całego miejsca. Nałożyłam stabilizator z powrotem i z pomocą kul kontynuowałam zmywanie naczyń. Nagle usłyszałam odgłos przychodzącego powiadomienia z mojego telefonu. Sięgnęłam po niego i spojrzałam na wyświetlacz gdzie zobaczyłam nową wiadomość od Xandera. A właściwie to kilka wiadomości, które nie przestawały dochodzić.
Od: Xander
Hej, co robisz?
Od: Xander
Halo
Od: Xander
Nudzi mi się!!!
Od: Xander
Jennifer! Odpisz
Od: Xander Co robisz!??
Z uśmiechem na ustach patrzyłam na przychodzące do mnie wiadomości od blondyna. On to zawsze potrafił poprawić dzień. Wystukałam na klawiaturze odpowiedź zwrotną i czekałam co odpisze.
Do: Xander
Zmywam naczynia ;)
Odłożyłam urządzenie obok zlewu i kontynuowałam sprzątanie. Nie minęła jednak ani sekunda, bo telefon znów zawibrował, więc po raz drugi wzięłam go do rąk.
Od: Xander
Miałaś Odpoczywać!
Do: Xander
Tak wiem, ale muszę posprzątać, bo mi się w domu robaki osiedlą.
Od: Xander
Masz już w domu jednego robaka.
Do: Xander
Co?
Zmarszczyłam brwi, gdy przeczytałam jego ostatnią wysłaną do mnie wiadomość. O co mu chodziło? Nagle usłyszałam za sobą kroki, więc pośpiesznie się odwróciłam. Widok przed moimi oczami jakoś bardzo mnie nie zdziwił.
- Bu! – szepnął, aby mnie wystraszyć, ale mizernie mu to poszło. – Kurde, na wszystkich innych to działa.
- Cóż, widocznie już nie na wszystkich – puściłam do niego oczko i uśmiechnęłam się zalotnie. Wróciłam do zmywania talerzy, bo oprócz tych wczorajszych musiałam jeszcze wyczyścić te z całego tygodnia. Dłonie Xandera nagle zasłoniły mi oczy, a ja pisnęłam z zaskoczenia. – Daj to, ja posprzątam.
- Nie! Ja mam niepełnosprawną tylko jedną nogę, a nie obie ręce! – zdenerwowałam się.
- Okej, okej! Już się tak nie denerwuj, bo złość piękności szkodzi – uniósł ręce w obronnym geście, po czym się długo zaśmiał. Wymyśliłam szybko jakąś ciętą ripostę i odpowiedziałam mu:
- A ty się nie ciesz, bo brzydkiemu tak nie wypada.
Wystawiłam w jego stronę język i dołożyłam środkowy palec. Blondyn złapał się teatralnie za serce, jakby chciał udowodnić jak bardzo ten tekst go zabolał.
- Cios prosto w serce – powiedział sarkastycznie. Odwróciłam się tyłem do niego i zajęłam się dalszym zmywaniem. Chłopak jednak uniemożliwił mi to, bo zakręcił wodę i wyrwał wszystkie naczynia z rąk. – Za pół godziny masz wizytę, a ty nie jesteś jeszcze gotowa! Ruchy Jennifer!
YOU ARE READING
DISAPPEARING CHILDREN
Mystery / ThrillerDorosła Jennifer Walther razem ze swoim synem Jacobem świętowali jego urodziny w letni wieczór, który spędzała razem z przyjaciółmi. Po odstawieniu dziecka do spania usłyszała przerażające krzyki swojego syna. Jednak gdy przybiegła, było już za póź...