Siedziałam w pokoju i myślałam, w co ubrać się na tą imprezę. Zdecydowałam na rozkloszowaną sukienkę koloru perłowego, bez ramiączek. Gdy już byłam gotowa pobiegłam do pokoju brata, bo on też został zaproszony.
- Hej, hej! To co? Jedziemy?- zapytałam. Michael jest bardzo przystojny, ma blond włosy, które często podnosi do góry. Ma umięśniony tors i kilka tatuaży, które są dokładnie zakryte, żeby nasi rodzice nie zauważyli.
- Tak tak, tylko wezmę kluczyki, a no i siostra... pięknie wyglądasz. - uśmiechałam się sama do siebie i ruszyłam do samochodu. Rodzice jak zwykle są nieobecni. Teraz, gdy są w trakcie budowy, nie ma ich praktycznie w domu.
Zajechaliśmy na miejsce dość szybko. Wszystkich wzrok był skierowany na nas. Dziewczyny normalnie śliniły się na widok Michael'a. Hah oj jak przykro, on gustuje w chłopcach suki. - pomyślałam.
- Ej Michael, ty mu coś kupiłeś?
- Nie, wszyscy mówią, że dają kasę, więc też tak zrobię.
Aha, czyli tylko ja mam dla niego normalny prezent. Nie powiem, bo jego dom jest całkiem duży i dość przytulnie urządzony. Skierowałam się do stolika, przy którym siedziała Ana, Harry i Calum.
- Hej wszystkim, to mój brat Michael. - przywitaliśmy się ze wszystkimi. Zauważyłam jak Calum i mój brat lustrują się wzrokiem. Hm.. Czyżby przypadli sobie do gustu?
- Gdzie jest solenizant? - chłopaki od razu wskazali mi miejsce koło baru, gdzie blondyn lizał się z tym pustakiem, którego podsłuchałam w szkole.
Boże, muszę jakoś przeżyć ten wieczór. Ruszyłam pewnym krokiem w stronę baru.
- Hej, to prezent dla ciebie. Wszystkiego najlepszego. - dałam mu pudełeczko.
- Heh, jaka miła niespodzianka, myślałem, że tylko hajs dziś dostanę. Zaskakujesz mnie. - już chciał mnie pocałować, ale go wyminęłam i ruszyłam na parkiet.
Trochę potańczyłam z Aną, dopóki nie zawołał jej Harry. Myślę, że między nimi coś jest. Michael i Calum lizali się na sofie, byli nieźle wstawieni. Nagle poczułam silne dłonie na talii, obróciłam się i zobaczyłam Bena.
- Co ty tu robisz? Chyba nie jesteś mile widziany. - byłam bardzo zdziwiona.
- Jak to co? Tańczę z najseksowniejszą dziewczyną tutaj. - moje policzki nabrały kolorków.
Tańczyliśmy dość długo. Później Ben zabrał mnie na dwór, bo było mu gorąco. Wtedy wszystko działo się dość szybko. Przygwoździł mnie do ściany i zachłannie całował. Ja nie oddawałam pocałunków. Dłońmi błądził po moim ciele, po policzkach spływały mi łzy. Gdy całował mnie po szyi zaczęłam krzyczeć.
- Pomo.. - nie mogłam dokończyć, bo zatkał mi buzie.
- Kurwa przestań się drzeć i tak wszyscy są schlani w trzy dupy, nikt ci nie pomoże. - na jego ustach zagościł uśmiech.
- Zostaw ją Ben! - doskonale znałam ten głos. To był Luke.
- Ooo wybawca się zjawił. Wszystkiego najlepszego księciunio, a teraz wybacz, mam coś ważnego do załatwienia. - i znów przywarł do mnie ustami. Nie trwało to długo. Luke pociągnął go i uderzył z całej siły w twarz
- Kurwa, co ci przeszkadza, że pieprzyłbym się z tą dziwką? - powiedział Ben zawiedzionym głosem. Jak on kurwa śmiał nazwać mnie dziwką? W tej samej chwili Luke rzucił się na niego. Walił w niego pięściami, choć Ben był już nieprzytomny.
- Luke starczy. - on nie reagował - Luke zabijesz go. - przytuliłam się do jego pleców. On momentalnie się rozluźnił.
- Ale on cię nazwał dziwką.
- Nie szkodzi, nie warto marnować czasu na tego kutasa. Dziękuje ci, gdyby nie ty, nie wiem co by się ze mną stało.
- Nie masz za co dziękować, chodź, odprowadzę cię do domu.
Ruszyliśmy pieszo do mnie. Cała droga przebiegała w ciszy, którą zepsułam.
- Myślałam, że w urodziny bardziej się opijesz.
- Nie, dziś nie piłem.
- To czemu nie pojechaliśmy autem? - już nie chciałam się o to pytać, ale to było dziwne. Stanęliśmy przed drzwiami.
- Jeszcze raz bardzo dziękuje. - dałam mu całusa w policzek. Może on wcale nie jest taki zły?
- Nie masz za co. To, co dziś się zdarzyło niech pójdzie w zapomnienie. - zrobił krótką przerwę - A, no i nadal jesteśmy wrogami.
Powiedział i odszedł, a ja stałam w osłupieniu. Jednak weszłam do domu, po czym położyłam się spać, bo jutro czeka mnie ciężki dzień w szkole.
Kolejny rozdział? Jak się podoba??
CZYTASZ
Football Adventure //L.H// (ZAKOŃCZONE )
FanfictionNazywam się Karina. Pochodzę z bogatej rodziny w Barcelonie. Mam 17 lat. Gram w klubie FCB girls. Wszystko świetnie się układa dopóki nie musze się wyprowadzić. Nowa szkoła, nowi ludzie i jeden dupek, Luke Hemmings. Co wydarzy się między Lukiem a K...