Incydent

76 4 0
                                    


---- Ultra Magnus POV ----

Wyszedłem z pokoju, uważając, żeby na nikogo nie wpaść. Powoli ruszyłem do magazynu energonu. Dotarłem tam i podszedłem do gotowych kostek i chwyciłem za dwie. Odwróciłem się do bota, który również przyszedł po paliwo.

- Cześć, Magnusie - Przywitał się Optimus.

- Dzień dobry, sir - Lekko się uśmiechnąłem.

- Jak się czuje Alkor? Słyszałem, że rozmawiał z Rungiem. - Wziął kostkę i się napił.

- Tak, rozmawiał i dowiedział się o wiele więcej rzeczy niż gdy ja się nim zajmowałem - Lekko się zarumieniłem, gdy przez mój procesor przeleciał obraz młodego mecha pode mną. - T-ta... I dopóki załoga Rodimusa nie odleci będzie mógł radzić się psychologa

- Dobrze to słyszeć - Wypił kostkę i odłożył ją na stos pustych. - A gdzie on jest teraz?

- ... Jeszcze w koi. Powiedział, że jest wykończony wczorajszym wyjściem z Brainstormem - Wbiłem wzrok w kostki.

- Dlaczego z nim wyszedł? - Uniósł brew zaskoczony.

- Poprosił o to Rung. Wywnioskował, że dużą część jego złego stanu odgrywało zamknięcie w bazie i na Nemezis. Podobno Seekerzy muszą dużo latać - Powiedziałem szybko, bojąc się, że powiem coś, czego nie powinien się dowiedzieć. - Właśnie mu niosę jedną kostkę... Jeśli Sir pozwoli - Ruszyłem ostrożnie do wyjścia.

- Jasne - Odsunął się, pozwalając mi wyjść.

Odepchnąłem z ulgą, gdy wyszedłem z magazynu. Bez wahania skierowałem się do mojej kwatery. Jeżeli dalej będę się tak zachowywać, czegoś się domyślą, a wolę, żeby to zostało w tajemnicy. Nie chcę, żeby Alkor został osaczony pytaniami. Ma kruchą psychikę, a jeśli się na niego rzucą, będzie coraz gorzej.

Zatrzymałem się w miejscu i odwróciłem w stronę drzwi magazynu. Właśnie wychodził stamtąd Optimus.

- Sir...! Mam jeszcze jedno pytanie

- Słucham

- Czy jest dzisiaj jakaś ważna misja, na którą muszę pójść?

- Raczej nie, teraz większość załogi Rodimusa wyszła opanować kolejną kopalnię razem z Arcee i Bulkheadem

- Rozumiem, Sir - Kiwnąłem hełmem z szacunkiem i wszedłem do mojego pokoju.

Zastał mnie tam widok, ładującego się Alkora. Lekko się do siebie uśmiechnąłem. Położyłem kostki na biurku obok datapadów i podniosłem nową szmatkę. Usiadłem obok Alkora i przetarłem jego brzuch od płynów. Koją zajmę się później, jak wstanie.

Puściłem szmatkę na ziemię, powoli położyłem się za Alkorem i przytuliłem się do jego pleców, uważając na jego skrzydła. Westchnąłem i pocałowałem jego kark. Po około 10 cyklach (minutach) również zacząłem się ładować.

---- Wieczór ----

Powoli otwarłem optykę. Przez cały czas leżeliśmy w tej samej pozycji, więc wstałem i wyprostowałem zdrętwiałe ręce. Alkor nadal się ładował, musiałem go niesamowicie wykończyć. Zostawiłem go w spokoju i wyszedłem z pokoju. Na korytarzu spotkałem Rodimusa, który lekko się uśmiechnął na mój widok.

- Cześć Magnus - Przystanął i położył dłonie na biodrach. - Jak tam Alkor?

- Czemu o niego pytasz? - Wyprostowałem się.

- A tak się jakoś zainteresowałem, kiedy usłyszałem, jak ciekawie się nim opiekujesz - Jego wyraz się zmienił. Nie mogłem odczytać z niej żadnych emocji.

- O czym ty mówisz...?

- Nie rób z siebie takiego idioty Magnus. Wiem o waszej małej zabawie rano~ - Zachichotał.

Zmarszczyłem brwi i pchnąłem go na ścianę za nim, zamykając jakąkolwiek drogę ucieczki.

- Jeśli spróbujesz komuś o tym powiedzieć- - Przerwał mi.

- To co mi zrobisz? Nic nie możesz, Optimus ci na to nie pozwoli - Odsunąłem się, jak poparzony.

- Nie mów. - Ostrzegłem wskazując na niego palcem.

Rodimus odepchnął się od ściany i ruszył do głównej sali z szyderczym uśmieszkiem.

- Jasne, jasne! - Zachichotał zanim zniknął za ścianą.

Westchnąłem i przetarłem twarz dłonią. Nie chciałem, żeby to co wydarzyło się między mną i Alkorem wyszło na jaw. Od samego początku trzymaliśmy to w tajemnicy, a teraz wszystko może się sypnąć przez drugiego i dziecinnego Prime'a. Z drugiej strony mogłem się powstrzymać i przeczekać, aż mój upał przejdzie.

Wszedłem do głównego pokoju. Optimus, który stał przy ekranach razem z Rodimusem odwrócił się w moją stronę, jakby na mnie czekał.

- Ultra Magnusie - Zaczął, a moja iskra stanęła, gdy zobaczyłem minę Rodimusa.

- ... Tak...? - Powoli podszedłem do dowódcy.

- Ratchet znalazł sygnał kolejnej kopalnii. Pójdziesz z Wheelajckiem i kilkoma botami z załogi Rodimusa sprawdzić, czy nie jest fałszywy.

- Rozumiem - Kiwnąłem hełmem, a moja iskra się uspokoiła.

Most ziemny był już otwarty, więc jedynie, co mogłem zrobić to przez niego przejść z moją drużyną.

- Time skip -

---- Alkor POV ----

Obudziłem się z lekkim, ale na tyle odczuwalnym bólem dolnych partii ciała, że ciężko miałem wstać, dlatego leżałem tak przez chwilę. Obok mnie nie zastałem Magnusa, ale zobaczyłem dwie kostki energonu na biurku.

Zmusiłem się do siadu i sięgnąłem po jedną kostkę. Przyłożyłem do ust i łapczywie wypiłem zawartość, wzdychając z ulgą. Położyłem pustą kostkę na koi, a mój wzrok powędrował do zaschniętych śladów wczorajszego interfejsu. Na samą myśl uśmiechnąłem się i przypomniałem sobie błogą przyjemność, jaką Magnus mnie obdarował.

Moje myśli nie trwały długo, kiedy uświadomiłem sobie, że mogłem bardzo długo się ładować. Zerwałem się z miejsca i otworzyłem drzwi. Nie chciałem być bezużyteczny dla drużyny.

W jednym momencie zatrzymałem się, jak wryty. Zobaczyłem Magnusa nieprzytomnego i osłabionego, a moja iskra pękła na pół. Czułem się zszokowany i przerażony. Przez cały ten czas byłem w nieświadomości, że mój ukochany partner był na misji, której wyglądające na niemożliwe do zrealizowania zadanie, wpłynęło na jego zdrowie i życie.

Postawiłem krok do przodu, potem drugi i trzeci. Wszystko wokół mnie zniknęło i został tylko nieprzytomny Magnus. Świat się dla mnie zatrzymał, a w moim wnętrzu pojawiały się, co chwilę nowe emocje, począwszy od smutku, aż do złości, kto mógł mu to zrobić.

Podskoczyłem w miejscu, czując dłoń na moim ramieniu. Szybko się odwróciłem i zobaczyłem zmartwionego Runga.

Miłość Na Linii Wroga (Tfp Ultra Magnus x Młody Mech OC)Où les histoires vivent. Découvrez maintenant