chcesz wojny? (rozdzial 7)

12K 297 210
                                    

Wstałam pierwsza. Leon jeszcze śpi

jest 7:23 obecnego tutaj czasu

nie mam co robić wiec pójdę sobie cos zjeść chyba

zeszłam na dół starając się nie budzić nikogo

jak kogoś obudziłam to sory

widząc drzwi od łazienki jednak zmieniłam plany i udałam się właśnie tam

zrobiłam co musiałam i wróciłam do pokoju odnieść piżamę

ku mojemu zdziwieniu Leona nie było już na łóżku

wzruszyłam ramionami i poszłam na dół jeść bo w końcu kto by się tam przejmował jakimś debilem skoro trzeba spróbować tutejsze jedzenie

wszyscy jeszcze śpią bo jest totalna cisza

schodzę na dół po schodach idąc prosto do wyspy kuchennej oddzielonej taką jakby ścianką ze nie widać schodów z perspektywy kuchni

weszłam tam i prawie zawału dostałam. Leon stał bez koszulki przy blacie i robił cos do jedzenia

-co ty robisz? - zapytałam

-stoję, nie widać? - prychnął

-czemu robisz tutaj żarcie - stanęłam obok blondyna żeby móc go lepiej obserwować

-bo jestem głodny a nie mam z kim iść do restauracji - odpowiedział z oburzeniem

-ja idę sama - przewróciłam oczami - ja nie potrzebuje towarzystwa, jestem samowystarczalną kobietą - podeszłam do jednej z szafek żeby nalać sobie wody

-samowystarczalną? - zapytał

-no - odpowiedziałam wlewając wodę do naczynia

-czyli chłopa tez nie potrzebujesz w takim razie? - dopytał Leon

kurde teraz cokolwiek odpowiem może zostać wykorzystane przeciwko mnie

-weź spierdalaj - idealna odpowiedz. Brawo Sofia masz mózg

blondyn nic nie odpowiedział po prostu zaśmiał się pod nosem

wyszłam z kuchni i ubrałam się. Założyłam koszulke crop top na długi rękaw, jest dosyć przewiewna wiec powinna się nadać. Do tego założyłam jeansy z dziurami które mają wysoki stan oraz moje najukochańsze buty

już miałam wychodzić zwiedzać tutejsze miejsca ale nawet nie wiem kiedy blondyn stanął za mną

-ty gdzie się wybierasz - zapytał

to wcale nie tak ze wcześniej mu powiedziałam. On jest po prostu jakiś tępy

-jeść? - to zabrzmiało bardziej jak pytanie ale to pominę

-sama? - stanął bliżej mnie obserwując moje ruchy

-tak? Problem masz? - powiedziałam bardziej agresywnie

-ja nie, ale rodzice pewnie by mieli gdybys poszła sama - stwierdził

-by mieli? - zapytałam bo nie do końca zrozumiałam o co mu chodzi

on często mówi takim tonem ze nie wiesz czy gada na serio czy żartuje.

-no tak, bo idę z tobą i żadnego problemu nie będzie - powiedział zaczynajac zakładać swoje trampki

-ale ja z tobą nie chce nigdzie iść - tupnęłam nogą i odwróciłam się

dojrzałe zachowanie Sofia

I know

-ja z tobą tez nie chce iść ale musimy bo w przeciwnym razie uziemią nas tutaj do końca wakacji - poważnie powiedział Leon

kto wie co będzie jutroOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz