skubany zawsze przygotowany (rozdzial 40)

11.7K 333 581
                                    

ostrzegam, że rozdział może być nieodpowiedni dla młodszych, przez scenę którą opisuje. Czytacie na własną odpowiedzialność. Psychologa nie opłacę 😘😘
~~~

gdy tylko dotarliśmy na górę Leon spoważniał i zaczął zadawać mi pytania

-jesteś gotowa? - pytał z troską

na wszystko odpowiadałam tak jak czułam

-Leon - jeknęłam z niezadowoleniem - gdybym nie była to nie doprowadzilabym do takiej sytuacji

-ale czy na pewno? - dopytywał

zbliżyłam się do niego i pocalowałam go raz jeszcze dając do zrozumienia ze jestem gotowa

-wiesz ze nie chce nic ci zrobić na siłe - kontynuował

jednak nie zrzucił mnie z siebie

ja wiedziałam ze on tego chciał, chciał tego tak samo jak ja

-Leon.. - westchnęłam - ja wiem, że się martwisz ale uwierz mi, że ty i oni to zupełnie co innego - próbowałam brzmieć sensownie - wiem, że ty mnie nie skrzywdzisz

uśmiechnął się

po moich zapewnieniach po prostu uległ

to on dominował nad wszystkim, robił co chciał ale ciagle zwracał uwagę czy wszystko ze mną dobrze

kochane

było dobrze, świetnie

całował mnie a ja się rozpływałam, to uczucie było nie do opisania. Uczucie to nigdy wcześniej nie towarzyszyło mi w takiej ogromnej skali

nie powinnam chyba czuć się tak przy Leonie, gdzieś z tylu głowy mam to jak się zachowywaliśmy jako dzieci. Jednak wszystko się zmieniło

a mówili, że nigdy nie wiadomo co będzie jutro

kto wie co będzie jutro

podniosłam się i pogłębiłam pocałunek jeszcze bardziej

Leon był bardzo oddany, zgadzał się na wszystko czego chciałam

zrobiłby wszystko czego pragnęłam

a czego pragnęłam? Właśnie jego

oddałam mu się w 100%

również chciałam by zrobił ze mną to co chce, nie stawiałam oporu przed niczym

czułam się przy nim niezwykle komfortowo, jak nigdy przy nikim

byliśmy sami, ta chwila była tylko nasza i taka musiała pozostać

Leon delikatnie muskał moją szyje schodząc powolnymi ruchami coraz niżej

jego dłoń wędrowała gdzieś przy moich biodrach, dotykał je delikatnie tak jakby był to jakiś jego nietykalny skarb

podniosłam się delikatnie by nie leżeć bezczynnie

w końcu ja tez mam tutaj cos do powiedzenia prawda?

porozumiewaliśmy się raczej wzrokiem

uśmiechnęłam się do niego i delikatnie usiadłam na jego kolanach. Uważałam na to co pokazał mi w salonie

nie chciałam poczuć tego siadając na niego

siedziałam okrakiem na nim i robiłam mu kolejne malinki

-jesteś taka.. - szepnął - piękna.. - on ledwo mówił, był bardzo oddany

słychać było w jego głosie pożądanie i najprawdopodniej podniecenie

kto wie co będzie jutroOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz