🌸Rozdział 42🌸

644 16 0
                                    

Paulina

- No nie ma mowy, czemu mam wychodzić za mąż za kogoś kogo nie znam ? - stałam ze skrzyżowanymi rękoma na samym końcu kościoła w białej sukience i welonie.

- Nie marudź, tylko chodź będzie dobrze- powiedziała, stojąca obok mnie mama

- To miały być moje 18-naste urodziny, impreza, tańce mamo, a nie jakiś ślub z nieznajomym, ja nie chcę !- tupnęłam nogą o kafelkowaną posadzkę

- Jak Ty się zachowujesz dziewczyno, idziemy ! - nim się zorientowałam ciągnęła mnie za rękę. 

Zagubionym wzrokiem rozglądałam się dookoła i spotykałam zaciekawione spojrzenia gości. Nagle mama mnie zostawiła, zmniejszyła uścisk mojego nadgarstka i odeszła, bez żadnego słowa.

Podniosłam głowę do góry, tego się nie spodziewałam, koło mnie stał mężczyzna o najpiękniejszej twarzy na świecie, nieziemski wygląd, łudząco przypominający Mikołaja. Patrzyłam na niego w totalnym osłupieniu.

- Nikt mi nie powiedział, że jesteś taka młoda - jego głos był tak samo nieludzki, jak on sam. Nie mógł być starszy ode mnie niż jakieś nic nieznaczące 10 lat.

- A czemu Ty nie jesteś w grobie ? - skrzyżowałam ręce i wzruszyłam obojętnie ramionami.

Jego reakcja była bezcenna, zastygł i nie wiedział co odpowiedzieć, zaczął wyczekująco na mnie patrzeć, żeby uzyskać jakąś odpowiedź.

- No skoro jestem taka młoda dla Ciebie, to działa to też w drugą stronę i Ty jesteś dla mnie za stary - zrobiłam cudzysłów w powietrzu

Nieznajomy zaczął się głośno śmiać i..

- Paulina, mówię do Ciebie ! - do moich uszu zaczął dochodzić bardzo męczący dla mnie głos

- Co się stało ? - odburknęłam

- Już jest 10 po 7, mam dziś do pracy na 9 dlatego jeśli się pospieszysz zdążę Cię zawieść do szkoły, bo o autobusie możesz zapomnieć, odjechał ale bez Ciebie 

- Co ? - podniosłam głowę z poduszki. Co tu się właściwie dzieje. Tato stojący przede mną, o boże... Ja pie*dolę, tamto to był sen. Co to za głupoty mi się śniły, serio jesteś w grobie ? Zrobiłam w myślach face palma, co to za sny, chyba za dużo myślałam o Mikołaju i jakieś bzdury oglądałam. Czasami moje sny serio mnie przerażają.

Tato tylko głośno westchnął- Widzę, że kompletnie mnie nie słuchasz, za 15 minut wyjeżdżamy, radzę Ci się pospieszyć, chyba nie chcesz mamie dodatkowo zajść za skórę, po tym wszystkim, będę czekać w samochodzie- powiedział to i wyszedł

No tak, witamy w rzeczywistości. W dodatku do tego wszystkiego mam ogromną ochotę śpiewać Asereje. Co jest ze mną nie tak ? Niechętnie podniosłam się z łóżka i szybko ogarnęłam. Ostatnie na co miałam ochotę to kłótnia z mamą.

Niestety o tej godzinie zaczął robić się korek, dlatego zaliczyłam do szkoły lekkie spóźnienie. Według moich niedbałych zapisków, mieliśmy mieć teraz fizykę. Mam nadzieję, że Mikołaj się nie zdenerwuje, różnie z nim może być.

- Paulina, rozumiem że masz wiele zaległości i znajomi pomagają Ci z nauką, ale proszę Cię wracaj o przyzwoitych porach do domu, a nie że siłą muszę Cię ściągać, to dodatkowo denerwuje mamę, spokojnie wieczorami możesz uczyć się w domu- od kiedy mój tato zrobił się taki stanowczy i takie kazania mi wygłaszał, chyba coś mnie ominęło

- Dobrze tato, postaram się szybciej wracać, przed 21 będzie okay ? - zapytałam opierając o drzwi samochodu

- To już maksymalna granica, już jesteś spóźniona, leć, do zobaczenia - zamknęłam drzwi i truchtem pobiegłam do szkoły

Nauczyciel, który zmienił wszystkoWhere stories live. Discover now